[#007] Tragic Ceremony (1972)

Dzisiaj horror wyreżyserowany w 1972 roku przez Riccardo Fredę, ponownie skrywającego się pod pseudonimem: Robert Hampton. Jego włoski tytuł jest tak długi, że muszę głęboko nabrać powietrza, aby udało mi się go wypowiedzieć jednym tchem…

Estratto dagli archivi segreti della polizia di una capitale europea.
Uwielbiam te długie do granic absurdu tytuły włoskich filmów (a takich przykładów jest całkiem sporo).
Film został wydany przez Vinegar Syndrome w pudełku zawierającym trzy filmy pod wspólnym tytułem: CAMILLE KEATON IN ITALY.

W zestawie, oprócz filmu Tragic Ceremony, znajdziemy także: Madeleine – Anatomy of a Nightmare (Madeleine, anatomia di un incubo, 1974, reż. Roberto Mauri) oraz Sex of the Witch (Il sesso della strega, 1973, reż. Angelo Pannacciò). Pierwszy z nich to horror, natomiast drugi tytuł (Sex of the Witch) został umieszczony przez Troya Howartha na jego liście gialli. Z tego, co zauważyłem to jest tam sporo rozbudowanych scen erotycznych i przede wszystkim świetna muzyka; nie zamierzałem na razie tego filmu tu omawiać, ale jeśli ktoś chciałby… Proszę dać znać.

Wracając jednak do Tragic Ceremony to nie jest to giallo (choć podobno tak był reklamowany i gdzieniegdzie można spotkać ten tytuł w różnych giallo-zestawieniach), jest to horror z elementami paranormalnymi. W skrócie: grupka młodzieży trafia na ceremonię czarnej mszy, która kończy się super-krwawo, uciekają stamtąd, a żądne zemsty zło podąża ich śladem. Opis filmu wraz z zestawem zdjęć zamieszczałem w tym wpisie, uprzedzam: są tam spojlery, choć chyba nietrudno się domyślić przebiegu całej opowieści.

Tragic Ceremony (1972) – strona informacyjna filmu

Camille Keaton, amerykańska aktorka rozpoczynająca swoją filmową karierę we Włoszech, jest nam znana głównie z filmu What Have You Done to Solange? w reżyserii Massimo Dallamano. Kilka lat później, już w Stanach, zagrała główną rolę w dość kontrowersyjnym filmie, ale bardzo znanym miłośnikom kina gatunkowego: I Spit on Your Grave (1978, reż. Meir Zarchi).

Wart odnotowania jest udział dwojga znanych aktorów: Luigiego Pistilli w roli Lorda Alexandra oraz Luciany Paluzzi, jako jego małżonki i spiritus movens całej sekwencji wydarzeń w filmie.
Muzykę napisał Stelvio Cipriani łącznie z piosenką początkową, której temat przewija się przez cały film. Piosenka z pozoru liryczna, ale jej tekst jest wręcz szokująco makabryczny (więcej o tym w dalszej części).
Za efekty specjalne odpowiedzialny był Carlo Rambaldi, człowiek-instytucja. W Tragic Ceremony efekty gore wyglądają raczej tanio, ale pamiętajmy, że to Rambaldi będzie później twórcą mechanicznej lalki w Profondo rosso Argento, postaci E.T. u Spielberga, czy efektów w Alien Ridleya Scotta.

Proponuję teraz zajrzeć do książki Roberta Curtiego Riccardo Freda. The Life and Works of a Born Filmmaker i sprawdzić co znajdziemy tam na temat filmu Tragic Ceremony.

„Nie pamiętam, kiedy mogłem zobaczyć na ekranie film przypominający mój własny” – wyznał zniechęcony Freda Éricowi Poindronowi. Tak też najprawdopodobniej było w przypadku filmu, o którym ani razu nie wspomniał ani w wywiadach, ani w swoim pamiętniku, stanowczo zaprzeczając, że kiedykolwiek miał z nim coś wspólnego: Estratto dagli archivi segreti della polizia di una capitale europea, koprodukcji finansowanej przez hiszpańskiego producenta José Gutiérreza Maesso. Ostatni film pod nazwiskiem: 'Robert Hampton’ od dawna stanowi tajemniczy obiekt. Absurdalny włoski tytuł (dosłownie: „Wyciąg z tajnych archiwów policji jednej z europejskich stolic”), który wydaje się należeć do jakiegoś politycznie zaangażowanego filmu kryminalnego à la Damiano Damiani, jest jak dymna aureola, która skrywa prawdziwą naturę obrazu, czyli krwawy nadnaturalny horror (natomiast określenie „giallo o czarnej magii”, które pojawiało się w reklamach prasowych z tamtego okresu, wydaje się zbyt daleko idące). Oryginalny tytuł brzmiał prawdopodobnie Quella maledetta sera („wieczór zagłady” lub „przeklęty wieczór”), natomiast hiszpański – bardziej trafny Trágica ceremonia en villa Alexander („tragiczna ceremonia w willi Alexander”).

Po fatalnych doświadczeniach izraelskich z Tamar Wife of Er (La salamandra del deserto), Freda próbował uruchomić projekt, który interesował go znacznie bardziej niż jego ostatnie przedsięwzięcia na terytorium krimi i giallo: Francesco Baracca, biografia słynnego włoskiego lotnika, który zginął podczas I wojny światowej. Zamiast tego zdecydował się na kolejny niskobudżetowy film: ponadnaturalny horror o grupie hipisów – w tym bogatym i introwertycznym Billu oraz pięknej i tajemniczej Jane – którzy trafiają do willi, której właściciele, Lord i Lady Alexander, odprawiają obrzędy satanistyczne. Zdjęcia odbywały się głównie w Hiszpanii i rozpoczęły się w czerwcu 1972 roku.

Freda nie został zaangażowany w scenariusz, napisany przez Mario Bianchiego. „Oprócz napisania historii i scenariusza, powinienem był to zrobić [jako asystent reżysera], ale nie zrobiłem tego” – wspominał Bianchi – „ponieważ asystent reżysera zaczyna współpracować z reżyserem na długo przed rozpoczęciem zdjęć, stwierdziłem, że jest to osoba mająca w sobie niemal nieludzką podłość i dlatego zrezygnowałem z tego, bo nie chciałem mieć z nim nic wspólnego.”
Mimo to Freda był współautorem tytułowej piosenki, napisanej przez Stelvio Ciprianiego, a zaśpiewanej przez Ernesto Brancucciego, La vita, makabrycznego numerka, którego tekst brzmi jak współczesne ujęcie słynnego wiersza Iginio Ugo Tarchettiego, Memento, niestety pozbawionego jakiejkolwiek ironii: „Questa è la vita / Un uomo ride felice / La bocca già piena di terra / Danza una donna / Brulicante di vermi” („Takie jest życie / Mężczyzna śmieje się radośnie / Jego usta już wypełnione ziemią / Kobieta tańczy / Wypełniona robakami”).

Niektóre źródła podają, że reżyser opuścił plan zdjęciowy po kilku dniach, a jego miejsce zajął Filippo Walter Ratti, reżyser-weteran, który wskoczył na ścieżkę seks-horroru z dziwacznym gotyckim horrorem La notte dei dannati (1971), a następnie pracował przy równie dziwacznym erotycznym giallo I vizi morbosi di una governante (Crazy Desires of a Murderer, nakręconym w 1973, ale wydanym w 1977). Jednak, sądząc po relacjach z pierwszej ręki, udział Fredy w kręceniu filmu wydaje się być znacznie bardziej znaczący.

Carlo Rambaldi, który zadbał o brutalne efekty gore, wspominał: „Robiłem z nim film w Hiszpanii. Bardzo sympatyczny. Mistrz w omijaniu przeszkód”, co przynajmniej potwierdza obecność Fredy na planie, a także fakt, że podczas kręcenia filmu pojawiały się przeszkody. Reżyser i Rambaldi mieli zostać dobrymi przyjaciółmi. Co więcej, najstarsza córka Fredy, Jacqueline, która towarzyszyła mu w Hiszpanii wraz z matką i młodszą siostrą i służyła na planie jako factotum [pracownik do wszystkiego] – czy, jak sama mówiła, jako „asystentka-niewolnica” – mimo że miała zaledwie 8 lat, żywo wspomina to doświadczenie:

Mimo że byłam chudą dziewczynką, budziłam się wcześnie rano z tatą, a on kazał mi wykonywać każdą pracę na planie. A kiedy nie wiedziałam, co robić, mówił: „Idź pomóc elektrykom zamontować dolly!”. Rzeczy, które najbardziej zapamiętałam z filmu to Rambaldi, kaskaderzy i moja decyzja, by sama zostać kaskaderką. Kiedy zobaczyłam sceny akcji, poszłam do ojca i powiedziałam: „Tato, kiedy dorosnę, chcę to robić!”. A on: „Jasne, jasne, czemu nie… ” Być może pomyślał, że to tak samo jak wtedy, gdy powiedziałam mu, że chcę być agentką CIA!

Jacqueline nieugięcie twierdzi, że Freda był cały czas obecny i nakręcił większość filmu.

Mój ojciec wyreżyserował wszystkie sceny akcji. Ale wiesz, praktycznie przy każdym filmie opuszczał go po zakończeniu scen akcji, bo dla niego film był zakończony. Nakręcił wszystkie sceny w willi, sceny akcji, wszystkie splatterowe rzeczy Rambaldiego, czarną mszę… ale także nudne sceny, takie jak dziewczyna w wannie…. Nigdy nie mówił o tym filmie? Oczywiście – uważał go za badziew!

Producent Alfredo Leone, który w tym czasie pracował z Mario Bavą w Hiszpanii, został przedstawiony Fredzie przez jego kierownika produkcji Enzo Boetaniego; złożył wizytę na planie i wspominał stosunek Fredy do aktorów.

Był tyranem na planie! Bardzo dziwny człowiek. Bardzo inteligentny, wykształcony, silny fizycznie i psychicznie – ale nie miał żadnego szacunku dla aktorów. Żadnego! Ustawiał ujęcie i kazał swojej 8-letniej córce je reżyserować! Schodził z planu. A oni się wściekali! Taki miał charakter!

Porównując oryginalny scenariusz z gotowym filmem, wkład Rattiego można chyba ograniczyć do kilku scen, których nie ma w scenariuszu: mianowicie retrospekcji, w której Bill (Tony Isbert) daje swojej matce (Irina Demick) naszyjnik z pereł i opowiada jej legendę, która mu towarzyszy, oraz epilogu w azylu, gdzie lekarz (grany przez Paula Mullera) rekapituluje historię i oferuje widzowi (raczej niestrawne) wyjaśnienie zadziwiających nadprzyrodzonych wydarzeń, które miały miejsce, rozprawiając o ciałach astralnych z szalonym, obłąkanym spojrzeniem. Ten dodatek mógł wynikać albo z potrzeby producenta, by zgromadzić wystarczającą ilość materiału na pełnometrażowy film, gdyż reszta ledwo przekracza 70 minut, albo z niezręczności filmu. Z drugiej strony, scenariusz Bianchiego zamyka historię w jednej długiej retrospekcji, po wstępie rozgrywającym się w azylu, gdzie Jane jest przepytywana przez inspektora policji i lekarza (kobietę), która to scena w filmie ma miejsce pod koniec; co więcej, tu i ówdzie występują pewne różnice, a kilka fragmentów zostało wyciętych lub prawdopodobnie nigdy nie nakręconych, jak na przykład scena, w której Lord Alexander wyświetla 16-milimetrowy film nakręcony w Indiach, gdzie po raz pierwszy spotkał Lady Alexander, co sugeruje nadnaturalną naturę kobiety.

Nic dziwnego, że producenci próbowali nadać jakiś sens tak dziko niespójnej fabule: momentami film przywodzi na myśl deliryczny kolisty schemat Lisa e il diavolo Bavy (Lisa and the Devil, 1973), z którym dzieli element podróżnych szukających schronienia w willi, której mieszkańcy są w zmowie ze złymi siłami, oraz enigmatyczną postać diabła o figlarnym, kocim usposobieniu, który pełni rolę factotum-sługi – tutaj jest nim pracownik stacji benzynowej, grany przez hiszpańskiego aktora charakterystycznego José „Pepe” Calvo. Sposób, w jaki ten ostatni szydzi z młodych hipisów i odmawia im pomocy, wykorzystując każdy pretekst, by nie napełnić baku ich samochodu, przywodzi na myśl złośliwą postawę lokaja granego przez Telly Savalasa w filmie Bavy, a Calvo dodaje kilka miłych akcentów, takich jak wąchanie przez jego postać książeczki z czekami podróżnymi, wręczanej mu przez bogatego Billa, w zabawnej wariacji łacińskiego powiedzenia pecunia non olet.

O ile jednak film Bavy stawia na surrealistyczne, poetyckie podejście do swojej opowieści o cyklicznej reinkarnacji, o tyle film Fredy chce ogarnąć wszystko, niepewnie wahając się między bladymi reminiscencjami włoskiego gotyku z lat 60-tych, szaleńczymi scenami splatterowymi i nieudanymi ukłonami w stronę współczesności. Motywem, który nawiązuje do poprzedniej dekady, jest połączenie piękna i grozy, jedna z podstaw włoskiego gotyckiego horroru od czasu I vampiri i La maschera del demonio: osamotniona Jane (Camille Keaton), obiekt pożądania Billa i jego młodych przyjaciół hipisów, staje się upiorną obecnością i narzędziem mściwej siły, która uwodzi jej nieszczęśliwych adoratorów, a w pewnym momencie ukazuje bezcielesną, gnijącą twarz, która jest odpowiednikiem gnijącego torsu Barbary Steele w debiucie Bavy. Ten sam pomysł został rozwinięty w dużo bardziej przekonujący sposób w następnym roku w La morte ha sorriso all’assassino Aristide Massaccesi’ego [jako Joe D’Amato], w którym również znalazło się dramatyczne ujęcie cięcia brzytwą, ewidentnie pod wpływem podobnej sceny w Lo spettro.

Tendencyjne spojrzenie na zjawisko hippisów jest typowe dla wielu filmów z epoki: szczególnie rażącym momentem jest przezabawna telewizyjna audycja informacyjna, która pokazuje następstwa zabójstwa w willi Alexander i zawiera całkowicie zbędne odniesienie do masakry w Bel Air i morderstwa Sharon Tate, co nie było rzadkością w tym okresie: patrz także parodia giallo Il terrore con gli occhi storti w reżyserii Steno, zrealizowana w tym samym roku.

Ogólnie rzecz biorąc, mieszanka wędrówki dusz i czarnej magii jest dość bezsensowna, a dodatkowe sceny tylko pogarszają sprawę. Z monologu Billa o przeklętym naszyjniku, powinniśmy wnioskować, że zło rozpętuje wspomniany przedmiot, którego Jane najwyraźniej nie może zdjąć z szyi, a który sparowany jest z bransoletką noszoną przez Lady Alexander, mogącą funkcjonować jako łącznik między obiema kobietami; wszystko to jest jednak wyraźniej zarysowane w scenariuszu. W końcu jednak okazuje się, że szatańską istotą jest sama Lady Alexander, z pomocą jej diabolicznego kierowcy (ponownie Calvo), natomiast niespójny bełkot lekarza-Paula Mullera nie ma większego sensu.

Freda ze swej strony niewiele poprawił w tym bałaganie. Można się tylko domyślać, że nie czuł się komfortowo w takim rozgardiaszu, biorąc pod uwagę jego jawne zainteresowanie okultyzmem. Pod względem stylistycznym jest tu kilka momentów niezaprzeczalnie sugestywnych: dwie sceny rozgrywające się na stacji benzynowej – która, gdy hipisi wracają po masakrze, wydaje się opuszczona i zrujnowana, stanowiąc jeden z najbardziej efektownych momentów filmu – sfilmowane z charakterystycznymi dla reżysera panoramicznymi ujęciami, są odpowiednio nastrojowe, także dzięki znakomitym zdjęciom Francisco Fraile. Co więcej, reżyser momentami odwoływał się do swojej własnej filmowej przeszłości: widok Jane schodzącej po schodach willi, trzymającej w ręku świecznik, podczas gdy nocny wietrzyk niepewnie podnosi przy niej zasłony okien, przywodzi na myśl zarówno wędrówkę Prezesa Sądu przez dom Dubrovskiego w Aquila nera, jak i sceny z zamku Du Grand w I vampiri; poza tym moment, w którym perły rozsypują się z jej naszyjnika i odbijają po schodach, stanowi echo nie tylko 5 bambole per la luna d’agosto Bavy, ale także z dawniejszego filmu Fredy, sceny odbijania się piłki małego dziecka po schodach w La leggenda del Piave. Niektóre tematy są jednak bliższe wrażliwości reżysera. Chorobliwy, niejasno kazirodczy pociąg Billa do fascynującej i rozwiązłej matki zapowiada Murder Obsession, a oryginalna, kolista narracja tej historii współgra z jego wizją deterministycznego wszechświata, w którym wydarzenia skazane są na ciągłe powtarzanie.

Użycie przez Fredę ręcznej kamery i szerokokątnych ujęć pokazuje, że dobrze wykorzystał lekcję współczesnych gialli, o wiele bardziej niż w L’iguana dalla lingua di fuoco, ale kulminacyjna „tragiczna ceremonia” jest oddana z nadmiernym wykorzystaniem dziwnych kątów ujęć i dzikich oczu statystów, które przypominają Tutti i colori del buio Sergio Martino (All the Colors of the Dark, 1972), wydany na początku tego samego roku, i szybko stają się nużące. W pewnym momencie widać, jak oświetlenie planu i operator wyskakują z kadru podczas ujęcia z niskiego kąta, co podkreśla zarówno zwyczaj reżysera do używania dwóch lub trzech kamer do sfilmowania sceny, jak i niechlujstwo, z jakim film został zrealizowany. Mimo to jest to jedna z najbardziej dziwacznych i przesadnych scen gore, jakie kiedykolwiek widziano we włoskim filmie z lat 70-tych, a także jedna z pierwszych, w roku, w którym Rambaldi wymyślił równie prymitywną, ale bardziej spójną masakrę w kulminacyjnym momencie La notte dei diavoli: strzały z pistoletu w brzuch skutkują obfitym rozlewem krwi, mężczyzna ma twarz przeciętą mieczem, postać grana przez Pistilliego otrzymuje strzał w głowę, co skutkuje gejzerem krwi, kobiecie zostaje odrąbana głowa, inna zapala się. Przy całej swojej prostocie jest to triumf Teatru Grand Guignol, który desperacko próbuje przebić pomysłowe morderstwa z Reazione a catena (A Bay of Blood) w ciągu zaledwie kilku sekund. Punkt kulminacyjny czarnej mszy jest powtarzany kilkakrotnie w ciągu całego filmu, aby zmaksymalizować ilość krwi, co w rezultacie drastycznie zmniejsza jego siłę oddziaływania.
W filmie pojawia się również kilka przerażających scen, które nie znalazły się w scenariuszu: Bill kończy martwy i siny we wnętrzu szafy (charakteryzacja Tony’ego Isberta przywodzi na myśl podobną, umieszczoną w jeszcze jednym niezręcznym włosko-hiszpańskim gotyku, Malocchio w reżyserii Mario Siciliano, aka Evil Eye, 1975), podczas gdy inna dziwaczna, krwawa scena jest wariacją podrzynania gardeł widzianych w L’iguana dalla lingua di fuoco, połączoną z dziwacznym (i prawdopodobnie przypadkowym) ukłonem w stronę krótkiego filmu Scorsese The Big Shave (1968).

Jeśli chodzi o obsadę, Luigi Pistilli (którego pierwsze pojawienie się, jako sylwetki w zbliżeniu, jest efektownym momentem) i Luciana Paluzzi, choć pierwszoplanowi, mają właściwie minimalne role. Główne miejsce zajmuje 25-letnia Camille Keaton, która po debiucie w Che cosa avete fatto a Solange? Massimo Dallamano cieszyła się krótką popularnością jako gwiazda horroru. W listopadzie 1972 roku znalazła się na rozkładówce włoskiego magazynu Playmen, a następnie nakręciła kilka, w większości złych filmów, takich jak sex-Gothic horror Il sesso della strega (1973, Elo Pannacciò) i dramat psychologiczny Madeleine, anatomia di un incubo (1974, Roberto Mauri), zanim wróciła do USA i zagrała w kontrowersyjnym filmie I Spit on Your Grave, aka Day of the Woman (1978), wyreżyserowanym przez jej ówczesnego męża Meira Zarchiego. Pomimo niedojrzałego aktorstwa, blada, krucha Keaton sprawia wrażenie niepokojącej, między innymi z powodu widocznych blizn na twarzy, będących wynikiem wypadku samochodowego, któremu uległa w młodości. Tworzy nietypową parę z bardzo młodym, o dość upiornym wyglądzie, Tony Isbertem.

Film Estratto dagli archivi segreti della polizia di una capitale europea został przedłożony włoskiej radzie cenzorów w grudniu 1972 roku i otrzymał kwalifikację V.M. 18 „w związku z tematem filmu, poważnie makabrycznymi scenami przemocy (takimi jak obrzęd kończący się masakrą), powiązanymi z zażywaniem narkotyków, jak również z brzydkim językiem użytym w kilku sekwencjach”. Co ciekawe, w dokumentach ministerstwa czytamy, że komisja „przesłuchała reżysera, który twierdził, że zgodzi się na zakaz dla nieletnich, ponieważ nie będąc upoważnionym, nie mógł zastosować się do żądań cięć.” Można się zastanawiać, kim był ten „reżyser” (Freda, którego nazwisko wyraźnie figuruje w ministerialnych papierach, a może Ratti?) i dlaczego nie był upoważniony do dopuszczenia cięć.
Film bardzo słabo wypadł we Włoszech, a w Hiszpanii ukazał się dopiero we wrześniu 1974 roku, jako Trágica ceremonia en villa Alexander. Przez lata wśród kolekcjonerów krążyła tylko kopia hiszpańska, aż do momentu, gdy Estratto dagli archivi segreti della polizia di una capitale europea został „odkryty na nowo” na Festiwalu Filmowym w Wenecji w 2004 roku w ramach retrospektywy „Włoscy Królowie B” – pokazu, który zakończył się gwizdami publiczności, co zdecydowanie nie było trafnym wyborem dla uczczenia mistrza filmowego (a nie „Króla B”, cokolwiek to znaczy), takiego jak Freda. W 2008 roku ukazało się amerykańskie DVD zatytułowane Tragic Ceremony, które oznacza ostateczne wyjście filmu z zapomnienia.

Wydany przez Vinegar Syndrome film posiada włoską ścieżkę dźwiękową, polskie napisy przetłumaczyłem na podstawie angielskich napisów dla niesłyszących.

Z materiałów dodatkowych na płycie, oprócz ścieżki z komentarzem audio, znajdziemy wywiad z Camille Keaton, nagrany w 2008 roku. Aktorka opowiada o początkach swojej kariery, pracy we Włoszech, pracy w USA, trochę o swoim życiu, itd. – wywiad przedstawiam poniżej.
A na zakończenie jeszcze muzyka z filmu skomponowana przez Stelvio Ciprianiego. Zapraszam do posłuchania.

007-RF-TC-IT-sPL-VS

Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *