[#015] Camping del terrore (1986) [Body Count]

Dziś zapraszam na wspólny wypad w góry. Będzie super zabawa, zwariowana atmosfera, świetne dziewczyny, żarcie, picie i co tam jeszcze. Szanowni Państwo, zapraszam na Body Count!

Camping del terrore (Body Count) (1986) – strona informacyjna filmu

Camping del terrore, znany pod angielskim tytułem jako Body Count (lub Bodycount), a po polsku: Wyliczanka, to slasher z roku 1986 wyreżyserowany przez Ruggero Deodato. Tytuł znajduje się na blogowej liście uzupełniającej wśród wielu innych filmów wykazujących pewne cechy giallo, choć nie „czystych” gatunkowo (a jak wiadomo wiele slasherów takie cechy posiada).
Chronologicznie cofamy się w czasie w stosunku do wcześniejszych trzech blogowych wpisów. Ten film miał swoją premierę dwa lata po Cut and Run i powstał w wyniku propozycji od producenta filmu z 1984 roku. Chodziło o nakręcenie horroru w stylu Piątek trzynastego.

Obsadę filmu można podzielić na dwie grupy.
Z jednej strony Deodato zgromadził dobrze znanych dojrzałych aktorów, których postacie reprezentują świat mieszkańców górskiej okolicy, których łączy wspólna przeszłość, wzajemne relacje i często mroczne tajemnice. Mamy tutaj więc takie nazwiska jak: Mimsy Farmer i David Hess, jako małżeństwo, które prowadziło w przeszłości aktywnie kemping górski, teraz już podupadły (wskutek tajemniczych wydarzeń z przeszłości, a także utraty zaufania do siebie nawzajem), mamy przedstawicieli lokalnych stróżów prawa, czyli szeryfa (Charles Napier) i jego zastępcę (Ivan Rassimov) oraz lekarza (w tej roli John Steiner).
Z drugiej strony mamy młodą obsadę rozbrykanej młodzieży, beztroskiej i żądnej przygód, która przyjeżdża do górskiego kempingu, aby miło spędzić wolny czas. Jak możemy łatwo się domyślać, będą padać jak kawki z ręki tajemniczego Szamana, który w przeszłości już narozrabiał, a teraz znowu da znać o sobie.

W tego rodzaju filmach fabuła jest oczywiście mniej istotna, a liczy się tutaj czysta zabawa (choć z tą czystością to różnie, bo jednak krew się leje i trzeba sprzątać). Scenariusz stara się „upchnąć” wątki poboczne, także psychologiczne, choć aktorsko nie wszyscy dają radę (David Hess wypada świetnie jako psychopata, ale kiedy trzeba bardziej „pogłębić” postać, to już mu to jednak nie wychodzi), a inni „weterani” mimo wszystko mają zbyt mało materiału, żeby coś z niego wycisnąć. Najwięcej przypadło Mimsy Farmer, która robi co się da z powierzoną rolą.
Powtórzę jednak, że moje oczekiwania co do slasherów są zupełnie inne niż do filmów dramatycznych i film jako rozrywka nie jest zły, a momentami dowcipy nastolatków są tak głupie, że aż wywołują wybuchy śmiechu (przoduje tutaj naczelny pajac filmu Sid, w tej roli niejaki Andrew Lederer). No i o to chodzi.

Warto zwrócić uwagę na dobrze współgrającą z obrazem muzykę Claudio Simonettiego, która pogłębia klimat i dodaje emocji. Jest naprawdę fantastyczna! Szkoda tylko, że nie została wydana w formie CD-Audio, przynajmniej tak mi się wydaje.

Jak podaje włoska wikipedia:

Projekt filmu Camping del terrore powstał na podstawie scenariusza Alessandro Capone, który zamierzał go również wyreżyserować, a dopiero później jego realizacja została powierzona Ruggero Deodato, który był również producentem filmu.
Akcja filmu rozgrywa się w bliżej nieokreślonym górskim miejscu w Stanach Zjednoczonych, ale zdjęcia plenerowe były w rzeczywistości kręcone we Włoszech przy wodospadach Monte Gelato w gminie Mazzano Romano oraz w Rigopiano (PE) w pobliżu Campo Imperatore i nastręczały znacznych trudności ze względu na słabe przygotowanie obsady i ekipy do pracy w górach oraz niesprzyjające warunki pogodowe (zdjęcia kręcono w październiku-listopadzie 1985 roku).

Film wszedł do obiegu kinowego we Włoszech 15 maja 1987 roku, ale nie odniósł takiego sukcesu, na jaki liczono. Przed wydaniem we Włoszech film był pokazywany w Stanach Zjednoczonych, począwszy od 28 października 1986 roku, pod tytułem
Body Count i odniósł tam umiarkowany sukces, choć dystrybuowany w ograniczonej liczbie kopii.
Później rozpowszechniano go także w Portugalii (10 marca 1988) i Meksyku (1 stycznia 1991).
W Norwegii film został wydany w 1987 roku, a w Niemczech Zachodnich od lutego 1988 roku, ale w tych dwóch ostatnich przypadkach film dotarł bezpośrednio w formacie VHS dla domowego obiegu wideo.

Natomiast odnośnie opinii krytyków wikipedia angielska informuje:

Z retrospektywnych recenzji, Adrian Luther Smith w swojej książce o włoskim giallo stwierdził, że film miał „świetną obsadę włoskich bywalców kina eksploatacji, po to by zmarnować się w cynicznej produkcji, która nigdy nie powinna była powstać.” Luther Smith stwierdził, że muzyka filmowa autorstwa Claudio Simonettiego była „jedyną cechą filmu, którą wszyscy zdają się oklaskiwać”. Recenzja z internetowej bazy filmowej Allmovie nazwała go „wtórnym slasherem” i „jednym z najmniej interesujących filmów Deodato”.
Deodato wypowiedział się później na temat filmu, stwierdzając:

„Nie jest zły. Ale być może bardziej pasował do reżysera takiego jak [Lamberto] Bava lub Fulci.”

Ponownie sprawdźmy, co o filmie Body Count piszą autorzy cytowanej już tutaj kilkakrotnie książki Cannibal Holocaust and the Savage Cinema of Ruggero Deodato:

Ten późny wkład w inspirowany Piątkiem trzynastego gatunek nastolatków-posiekanych-w-lesie
jest naprawdę bardzo słaby. Deodato reżyseruje na autopilocie i najwyraźniej nie przejmuje się ani tematem, ani głupim, kompromitującym scenariuszem.
Jedyną ciekawostką
BodyCount jest świetna, celowo przesadzona ścieżka dźwiękowa autorstwa częstego współpracownika Argento, Claudio Simonettiego.
Solidna obsada weteranów kina eksploatacji jest żałośnie zmarnowana, gdy ta nudna, bezsensowna opowieść o mściwym duchu Szamana siejącym spustoszenie w podupadłym ośrodku wypoczynkowym w górach, nieudolnie przeciąga się od jednej zdeterminowanej sceny śmierci do następnej. Problem z teen-slasherami jest taki, że wszystkie najlepsze role przypadają… nastolatkom.
Stąd też
BodyCount nie wykorzystuje potężnych talentów takich aktorów jak Charles Napier, weterani włoskiego sleaze’u John Steiner i Ivan Rassimov, a także zrzędliwy David Hess, który sprowadza się do mamrotania zdań w stylu „stary indiański Szaman gdzieś tam jest!”, snując się po lesie z dzikim wzrokiem. Mimsy Farmer dzielnie próbuje wprowadzić trochę patosu do swojej roli, ale to wszystko na nic, ponieważ ciągły napór nieokrzesanych, głupich amerykańskich nastolatków wygłaszających idiotyczne dialogi skazuje film na porażkę od samego początku.
Poziom obrzydliwości osiąga oszałamiającą głębokość już na początku, gdy jesteśmy atakowani widokiem typowej głupiej laski, ofiary mody z połowy lat 80-tych, Tracy, energicznie wykonującej swoje „ćwiczenia”, zanim nieuchronnie pobiegnie pod prysznic… w jednym z niewielu przyjemnych momentów filmu, nieszczęsna dziewczyna zostaje natychmiastowo zabita nożem w stylu Fulciego: w tył głowy z ostrzem wychodzącym przez jej usta.
I tak to się toczy… kolejna ofiara, kolejny efekt gore, kolejny moment udawanej przemocy fizycznej, by zabawić zmasowane szeregi fanatyków slasherów. To smutna forma, film slasherowy. Ostateczny przykład filmowego recydywisty, skazanego na to, by nigdy nie wyciągnąć wniosków. Na szczęście dla nas, Deodato nigdy nie wrócił po więcej…

Tyle o filmie napisał Harvey Fenton, jeden z autorów wspomnianej wyżej książki wydanej przez FAB Press. Rozumiem autora, który daje jasno do zrozumienia, że gardzi slasherami. Przy okazji wymienia większość cech tego gatunku traktując je jako wady filmu Deodato. Według mnie ten film nie jest „bardzo słaby”, jest typowym slasherem w stylu Friday the 13th i jako taki zapewnia oczekiwaną rozrywkę.


Film Body Count dostępny jest, jak do tej pory, tylko w wersji DVD. Należy raczej unikać wydania angielskiego, ponieważ jak zwykle brytyjska cenzura coś tam wycięła. Ja posiadam wydanie niemieckie i na jego podstawie przygotowałem polskie napisy.
Niestety, jakość obrazu pozostawia wiele do życzenia i to jest to, co mi przeszkadzało najbardziej w odbiorze. Czekam na dobre wydanie bluray tego filmu.

Niestety, nie znajdziemy na płycie żadnych materiałów dodatkowych.
Poniżej zamieszczam intro do filmu i na dzisiaj to wszystko.

015-RD-BC-EN-sPL-ems

Otagowano , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *