W dzisiejszym wpisie kolejny Italian Gothic Horror z udziałem Barbary Steele – film z roku 1965, w reżyserii Massimo Pupillo, zatytułowany „5 tombe per un medium”, którego angielski tytuł brzmi dramatycznie: Terror Creatures from the Grave.

5 tombe per un medium (1965) – strona informacyjna filmu
Na początek mała uwaga: jeśli ktoś jest wrażliwy na spojlery filmowe i nie chce poznać szczegółów fabuły i zakończenia przed obejrzeniem filmu, to proponuję najpierw obejrzeć film i wrócić tutaj (koniecznie!) aby zapoznać się z tekstem Roberta Curtiego, który cytuję poniżej.
5 tombe per un medium, który w USA był dystrybuowany pod tytułem Terror-Creatures from the Grave, jest horrorem gotyckim z 1965 roku w reżyserii Massimo Pupillo.
Wystąpiła w nim Barbara Steele, która rok później zagrała w (omawianym niedawno na blogu) An Angel for Satan, i na tym jej włoska przygoda z horrorem się zakończyła.
Wydaje mi się jednak, że demoniczny potencjał Barbary Steele nie został tutaj w pełni wykorzystany. Choć jest postacią ważną dla opowieści, to jednak fabuła koncentruje się na postaci adwokata Kovaca i córki właściciela zamku – Corinne. Barbara Steele pełni bardziej rolę ozdobną, nie kreuje głównych zdarzeń w filmie.
Film powstał jako koprodukcja włosko-amerykańska, doczekał się różnych wersji – więcej informacji o tym zamieszczam pod koniec wpisu.
W napisach do filmu włoscy aktorzy ukrywają się pod angielskimi pseudonimami, także reżyser Massimo Pupillo występuje w napisach pod nazwiskiem innej osoby, co miało paradoksalnie daleko idące konsekwencje. Więcej szczegółów w dalszej części wpisu.
Warto wspomnieć, że zdjęcia do tego filmu są autorstwa Carlo Di Palmy – i jest to naprawdę postać wielkiego formatu. Trzeba wspomnieć, że był on autorem zdjęć do kilku filmów Michelangelo Antonioniego, np. Powiększenie (1966), Czerwona pustynia (1964), czy Identyfikacja kobiety (1982). Współpracował także z innymi ważnymi włoskimi reżyserami, a począwszy od filmu Hannah i jej siostry (1986) stał się ulubionym operatorem Woody Allena (Carlo Di Palma zrobił dla niego 12 filmów).
Zachęcam do przeczytania tekstu Roberto Curtiego oraz obejrzenia materiału wideo – tam znaleźć można mnóstwo szczegółów związanych z tym filmem.
Poniższy tekst pochodzi z książki Roberta Curtiego Italian Gothic Horror Films, 1957-1969 (str. 149-153)

Złota era włoskiego horroru oznaczała przybycie do naszego kraju ciekawskich osobników w poszukiwaniu szczęścia niczym poszukiwacze złota na Dzikim Zachodzie, jakim był ówczesny przemysł filmowy. Tyle, że najważniejsze nie było zagarnięcie kawałka ziemi, ale zdobycie kontraktu dystrybucyjnego.
Tak było w przypadku Ralpha Zuckera (1920-1982), Amerykanina żydowskiego pochodzenia, który debiutował w latach 1950-tych w wielu rolach na dużym i małym ekranie (aktor dziecięcy, montażysta, asystent, współpracownik producenta i producent), a w 1958 roku spróbował szczęścia we Włoszech. Nazwisko Zuckera kojarzy się najczęściej z kilkoma horrorami, które powstały w koprodukcji firmy M.C.S., a w których wystąpił Walter Bigari (alias Walter Brandi), 5 tombe per un medium i Il boia scarlatto, oba wydane we Włoszech w 1965 roku.
Akcja rozgrywa się na początku XX wieku – w pierwszych scenach jesteśmy raczeni widokiem wczesnego pojazdu mechanicznego – 5 tombe per un medium korzysta z obecności Barbary Steele, jak również imponującej scenerii – fascynującego zamku Chigi w Castel Fusano, niedaleko Rzymu, który stanowi główne miejsce akcji filmu. Do tego dochodzą jeszcze przepyszne, czarno-białe zdjęcia Carlo Di Palmy, które nadają filmowi znacznie bogatszy wygląd niż można się było spodziewać i sprawiają, że jest to jeden z najbardziej klimatycznych włoskich horrorów. Jednak 5 tombe per un medium jest o wiele mniej wyraziste niż inne ówczesne portrety głównych bohaterów: Steele jest raczej nijakim czarnym charakterem w porównaniu z jej innymi włoskimi dokonaniami z tego okresu, natomiast Brandi jako młody bohater Kovacs jest po prostu zbyt nieudolnym aktorem, by być przekonującym w roli, która wymagałaby bardziej imponującej obecności na ekranie.
Poza wspomnianymi odniesieniami interesujące w opowieści jest jednak inne ujęcie tematu zdrady małżeńskiej i morderstwa, gdyż duch mężczyzny zamordowanego przez niewierną żonę szuka zemsty zza grobu (swoiste odwrócenie The Long Hair of Death Margheritiego). Warto też zauważyć, że klątwa Hauffa uderza zarówno w winnych, jak i niewinnych: Kovacs, a także córka nieboszczyka Corinne (Mirella Maravidi) biorą udział w zemście niewidzialnych zombie i omal nie spotykają się z prawdziwymi sprawcami. Ogień jako element oczyszczający zostaje zastąpiony przez wodę, ze zbawiennym finałowym grzmotem, przywołanym przez dziecięcą rymowankę, która, choć naiwna („Pamiętaj o czystej wodzie, czysta woda cię uratuje”), wyprzedza zagadkę jako typowy element giallo. Wreszcie, podobnie jak w innych włoskich filmach gotyckich tego okresu, transgresja sięga tak daleko, jak pozwalała na to cenzura: Pierś Maravidi jest na krótko odsłonięta, podczas gdy Steele ma pokazową scenę kąpieli w pianie, która ledwo zasłania jej sutki.
Pomimo skromnego sukcesu we Włoszech, 5 tombe per un medium był prawdopodobnie jednym z najpopularniejszych włoskich horrorów dekady za granicą, ponieważ został wydany w kilku różnych wersjach na rynki zagraniczne. Wersja amerykańska, nosząca tytuł Terror-Creatures from the Grave, powoływała się w napisach końcowych na nieistniejącą „inspirację” opowiadaniami Edgara Allana Poe – szczegół nieobecny w innych wersjach. W rzeczywistości scenariusz autorstwa „Roberta Nathana” i „Robina McLorina” (Roberto Natale i Romano Migliorini) zawierał szereg typowych elementów gotyckich z ciekawymi odniesieniami literackimi i filmowymi. Tytułowe „terror creatures” („stwory grozy”) to niewidzialne duchy monatti, służących, którzy w czasach zarazy musieli w średniowieczu wynosić zmarłych na ręcznych wózkach – szczegół być może inspirowany powieścią Alessandro Manzoniego The Betrothed (Narzeczeni) – i sami byli powszechnie uważani za roznosicieli zarazy. Niewidzialne istoty naznaczają swoje ofiary czerwonymi plamami na twarzach, jak w Masce Czerwonego Moru Cormana, a dźwięk wozu, który przewozi zmarłych, jest ukłonem w stronę Furmana Śmierci Victora Sjöströma (Körkarlen, 1921).
Amerykańska wersja (która miała premierę w Maryland w maju 1967 roku i krążyła w podwójnym seansie kinowym wraz Bloody Pit of Horror Pupillo) została zaśmiecona krwawymi (gory) detalami, których nie znajdziemy w innych wersjach. Francuskie i włoskie wersje rozpoczynają się w biurze notariusza Morgana (Riccardo Garrone): tam, po wyjściu notariusza, jego asystent Kovacs (Brandi) otrzymuje list od doktora Jeronimuscha Hauffa, który zaprasza go do swojej willi, aby spisać testament. Z kolei Terror-Creatures from the Grave otwiera zupełnie inny prolog, w którym mężczyzna przestraszony tajemniczą obecnością (zza okna wyłania się ręka: dowiemy się później, że to jeden z monatti przywoływanych przez zmarłego Hauffa), opuszcza nocą dom, przechodzi przez opustoszały plac i wchodzi do stajni, by osiodłać konia. Oszalałe zwierzę kopie mężczyznę na śmierć, a scena kończy się bezceremonialnym zbliżeniem zmasakrowanej twarzy ofiary, z makabrycznie częściowo wyłupionym okiem.
W dalszej części amerykańskiej wersji filmu widzimy dziwaczne samobójstwo poruszającego się na wózku inwalidzkim Stinela (Ennio Balbo), który wkłada szablę do komody tak, by ostrze wystawało do przodu, a następnie rzuca się na nią na wózku inwalidzkim, ukazując widzom widok jelit nieboszczyka, wypływających z jego brzucha. Jest to zabieg mający na celu dotrzymanie kroku brutalności filmów Herschella Gordona Lewisa, które zrewolucjonizowały gatunek horroru i wstrząsnęły gośćmi tanich kin. Co więcej, w Terror-Creatures from the Grave pojawia się także dziwaczny szczegół, w którym zaropiała ręka chwyta wózek inwalidzki Stinela odciągając go do tyłu. Nie ma tego w wersji francuskiej, w której Stinel po prostu się wiesza (tak jak przewidywał to scenariusz).
Amerykańska wersja Terror-Creatures from the Grave jest zaskakująca także z innego punktu widzenia: dodane sceny podkreślają podobieństwa – nie do zaprzeczenia, gdyż scenariusze zostały wymyślone przez tych samych autorów – do filmu Mario Bavy Kill, Baby…Kill! Tim Lucas podkreślał analogię między samobójstwem Stinela a samobójstwem Nadine (Micaela Esdra), która w filmie Bavy podrzyna sobie gardło na zaostrzonym świeczniku. Co więcej, oba scenariusze opierają się na wspólnym pojęciu: zemsty zza grobu, która uderza po kolei w osoby odpowiedzialne za morderstwo (zabójstwo Hauffa w Terror-Creatures from the Grave) lub brutalną śmierć (wykrwawiająca się Melissa Graps w Kill, Baby…Kill!). Oba filmy stosują też ten sam zabieg, by wywołać na ekranie duchy, co pokazuje amerykański prolog ze zbliżeniem ręki (która w filmie Pupillo należy do roznosiciela dżumy, a u Bavy – do Melissy) pojawiającej się za szklanymi drzwiami, z identycznym zbliżeniem dla podkreślenia tego wydarzenia.
Długo nierozwiązana kwestia dotyczyła tożsamości człowieka stojącego za kamerą filmu. Włoskie napisy końcowe do 5 tombe per un medium podają, że jest to „film wyreżyserowany przez Ralpha Zuckera”, a przez długi czas uważano, że Zucker i Massimo Pupillo to ta sama osoba, co jest jednym z typowych przypadków, gdy włoscy filmowcy przyjmują zangielszczone nazwiska. W szczegółowym wydaniu opublikowanym w Video Watchdog w 1991 roku, w którym badał różnice między różnymi wersjami filmu, Alan Upchurch przypisał reżyserię wyłącznie Zuckerowi, opierając się na wywiadzie z Walterem Brandi opublikowanym kilka lat wcześniej na łamach francuskiego fanzinu Ciné Zine Zone, w którym aktor stwierdził:
„Zucker i Pupillo to dwie różne osoby. Zucker był Żydem, nie pamiętam czy amerykańskim czy angielskim. Nakręcił 5 tombe per un medium i zagrał rolę w Il boia scarlatto.”
Jednak w wywiadzie przeprowadzonym kilka lat później przez francuskiego historyka filmu Lucasa Balbo, Pupillo, o którym niektóre książki podają, że zmarł w 1982 roku, wyraźnie myląc go z Zuckerem, stwierdził, że pozwolił Zuckerowi przypisać sobie rolę reżysera z powodu obojętności wobec rezultatów: „Ponieważ nie zależało mi na filmie, pozwoliłem producentowi, Ralphowi Zuckerowi, podpisać go. Poza tym zawarliśmy umowę z M.B.C. na dwa filmy – Terror-Creatures from the Grave i Bloody Pit of Horror – i nie chcieliśmy mieć tego samego nazwiska na obu filmach. Więc żeby mu zrobić przyjemność, pozwoliłem mu podpisać Terror-Creatures… i umieścić moje nazwisko na Bloody Pit…. Miałem to w dupie”.
Współscenarzysta filmu Roberto Natale potwierdził, że to Pupillo jest reżyserem, choć nie miał dla niego miłych słów jako filmowca, gdyż skarżył się na nieporadność, z jaką wprowadził na ekran niektóre z najbardziej niepokojących scen scenariusza. „Były efekty, które Pupillo „spalił”, że tak powiem. Podam ci jeden przykład: wiesz, że kiedy w filmie przejeżdża wóz monatti, woda wysycha … cóż, mieliśmy Waltera Brandi wchodzącego do ciemnego pokoju ze świecą i słyszącego dziwny odgłos cick ciack, cick ciack…. Nie wiedział co to, a potem odwrócił się nagle, przerażony, i zobaczył pusty zbiornik na rybki – ponieważ woda wyschła – z kilkoma złotymi rybkami, które wiły się, na wpół martwe. Ale jeśli reżyser zrobi ujęcie pokazujące kogoś, kto wchodzi do pokoju, w którym widzisz już akwarium i rybki… cóż, koniec pieśni, zepsułeś niespodziankę”.
Biorąc pod uwagę znajomość Bigariego [Brandiego] zarówno z Zuckerem, jak i Pupillo, zastanawiające pozostaje stwierdzenie aktora, że film wyreżyserował tylko Zucker. Prawda leży gdzieś pośrodku: Zucker faktycznie wyreżyserował najbardziej brutalne sceny na rynki zagraniczne, takie jak prolog w wersji amerykańskiej i samobójstwo lichwiarza na wózku inwalidzkim, aby docisnąć pedał gore i uzyskać bardziej dochodowy produkt. Pupillo powiedział Lucasowi Balbo, że Zucker nakręcił te sceny bez jego wiedzy, ale wydaje się to wysoce nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę, że Pupillo w innym wywiadzie twierdził: „Nigdy nie lubiłem brutalnych scen. W scenariuszu samobójstwo lichwiarza zostało zrealizowane bardzo dobrze, z piszczącym kołem wozu śmierci i wieszającym się mężczyzną. Jednak Zucker chciał czegoś bardziej brutalnego, więc powiedziałem mu „Sam to nakręć!”. Nakręcił więc najkrwawszą scenę na rynek zagraniczny”.
Sam Pupillo chwalił się jednak pomysłowymi efektami specjalnymi zawartymi w oryginalnej wersji.
„W Terror-Creatures, kiedy potrzebowałem bijącego serca, przygotowałem efekt sam, bez pomocy żadnego specjalisty. Najpierw kupiłem świńskie serce i japońską zabawkę za dolara. Była to mała lalka z podłączoną do niej ręczną pompką z gumową kulką. Gdy ścisnęło się gumową piłkę, lalka podskakiwała. Włożyłem ten mechanizm do świńskiego serca i działał idealnie. Bum-bum-bum. Serce biło, gdy tylko ścisnęło się pompkę”.
Inna scena przedstawiała odcięte ręce wystawione w przeszklonej gablocie, które w kulminacyjnym momencie filmu zaczynają się same poruszać: właściwie, efekt przypominał serial telewizyjny Rodzina Addamsów. Pupillo wyjaśnił jednak: „W kluczowej scenie z efektami specjalnymi mieliśmy sześć odciętych rąk, które miały poruszać się w ściśle określonym momencie. […] Kazałem zaprojektować szafę tak, by sześć osób w lateksowych rękawicach mogło siedzieć z tyłu i wystawiać ręce przez otwory. Efekt był bardzo udany, a sześć osób miało dużo zabawy, prosząc się wzajemnie o podrapanie po głowie. To część kreatywności, którą lubię w tych filmach. Codziennie trzeba było wymyślać nową sztuczkę”.
Jeśli chodzi o pracę z Barbarą Steele, Pupillo ujawnił, że na początku on i jego gwiazda w ogóle się nie dogadywali. „Przez pierwsze trzy dni zdjęć nasze relacje były dość fatalne. Moim kamerzystą był młody chłopak Carlo Di Palma, a postawa Steele na planie była naprawdę obrzydliwa. Pozowała na wielką aktorkę, której kazano wystąpić w horrorze. Czwartego dnia uznałem, że mam dość i stanąłem przed nią w obecności całej ekipy. Powiedziałem jej, że nie została wezwana do zagrania Szekspira, ale do nakręcenia horroru, że przeczytała scenariusz i podpisała kontrakt, a ja oczekuję z jej strony najlepszej współpracy. Od tego momentu była urocza, aż do samego końca zdjęć”.
To tyle o filmie w tekście Roberto Curtiego.
O reżyserze Massimo Pupillo napiszę krótko w kolejnym wpisie, bo zamierzam zapuścić się w kolejny meander na blogu i przedstawić jego dwa inne gotyckie horrory (tak, wiem, droga do Bavy jest pełna zakrętów, a będzie ich jeszcze więcej).
Film 5 tombe per un medium występuje w kilku wersjach. Doczekał się dwóch wydań na Blu-ray – posiadam oba te wydania i do obydwu z nich zrobiłem oddzielne polskie napisy.
Pierwsze wydanie to wersja amerykańska, tylko z angielskim dubbingiem, trwająca 84 minuty i wydana przez Severin Films.
Drugie wydanie Blu-ray to wersja europejska filmu, włoskojęzyczna, trwająca prawie 90 minut i wydana przez mk (mafarka) Home Video.


Czym różnią się obie wersje między sobą, oprócz języka dubbingu rzecz jasna?
Oba filmy posiadają intro, kilkuminutowe wprowadzenie przed napisami, i są one zupełnie inne.
W wersji amerykańskiej film rozpoczyna się sekwencją z udziałem Richtera (jednego z przyjaciół właściciela zamku) nawiedzanego przez wizje-duchy, co wprowadza go w panikę i w rezultacie ginie pod końskimim kopytami.
Wersja włoska zaczyna się w biurze notarialnym, kiedy to prawnicy otrzymują list od właściciela zamku wzywający ich do sporządzenia testamentu i jeden z nich, Albert Kovac, wybiera się tam w celu dopełnienia formalności.
Kompletnie różne są sceny samobójstwa Stinnera – nakręcono to w dwóch wersjach i obie możemy obejrzeć. W wersji włoskiej Stinner wiesza się na sznurze, natomiast wersja USA zawiera bardzo rozbudowaną i dramatyczą scenę, w której Stinner nadziewa się na szablę (opisy filmu podają, że to miecz, ale jednak chodzi o szablę), ręka zadżumionej zjawy odsuwa jego wózek, na którym siedzi i jest ujęcie na przedziurawiony brzuch (całkiem gory).
Są także drobniejsze różnice w dialogach (np. w wersji europejskiej dłuższa scena z automobilem i sową w silniku) oraz dodatkowych sekwencjach.
W przypadku tego filmu zalecam więc obejrzenie obu wersji, dlatego (jak wspomniałem) przetłumaczyłem napisy do obydwu wersji. W zasadzie to do wersji angielskiej zrobiłem je ze słuchu, ponieważ nie znalazłem ich nigdzie, a płyta z filmem ich nie zawiera; natomiast wersja włoska to tłumaczenie napisów angielskich, które jednak czasami modyfikowałem, kierując się kwestiami wypowiadanymi po włosku, które wzbudzały moje ewentualne podejrzenia, że mogą się różnic od tego co widzę w napisach. Zawsze staram się w napisach oddać jak najwierniej to co mówią dialogi, choć oczywiście jakieś moje pomyłki są niewykluczone, za co przepraszam i zawsze proszę o merytoryczne uwagi co do jakości napisów.
Pewne różnice w pisowni nazwisk można zauważyć porównując powyższy tekst Curtiego z tym, co zamieszcza baza filmowa imdb.com. Ja, przy robieniu napisów do filmu, kierowałem się pisownią nazwisk z imdb.com.
Oba wydania zawierają materiał dodatkowy (choć tylko wydanie Severin ma tutaj napisy angielskie – i te właśnie przetłumaczyłem), który jest kompilacją trzech elementów zmiksowanych naprzemian ze sobą.
Pierwszy, to wywiad z aktorem: Riccardo Garrone, odtwórcą roli Josepha Morgana – wiekowy już pan, bardzo radosny, wywiad dość specyficzny (jak sam stwierdził „podziwiam waszą odwagę, że zdecydowaliście się zrobić ten wywiad”).
Drugi element to wypowiedzi krytyka filmowego Fabio Melelliego, o filmie, twórcach i całym kontekście. A po trzecie to fragmenty wywiadu audio, który Fabio Melelli przeprowadził z reżyserem, Massimo Pupillo. Możemy w nim usłyszeć m.in. jak wspomina osobiście współpracę z Barbarą Steele oraz poznać jego zdanie o Lucio Fulcim. Na pewno warto posłuchać obu panów.
Co do Barbary Steele to zastanowiło mnie, kiedy w swoim nagranym wywiadzie: Barbara Steele in Conversation, wypowiadała się o reżyserach, z którymi współpracowała, kręcąc swoje włoskie gotyki. O każdym opowiadała więcej lub mniej, jednak całkowicie pominęła nazwisko Massimo Pupillo.
Po dzisiejszym wpisie (tekst Roberta Curtiego oraz wypowiedź Pupillo) wiadomo dlaczego: na pewno nie wspomina tego miło.
019a-MP-TCfG-EN-sPL-Svr
019b-MP-5TpM-IT-sPL-mk+doc
Pingback:Massimo Pupillo | Giallopedia