Barbara Steele – królowa włoskiego horroru gotyckiego

Poniższy tekst i wywiad został opublikowany przez Diabolique Magazine w 2012 roku i stanowi przedruk publikacji w czasopiśmie Halls of Horror (numer 2, 1983 rok). Autorem wstępu jest Dave Reeder, a wywiad z Barbarą Steele przeprowadził Tony Crawley.

Pod koniec lat 1960-tych królowa horroru, Barbara Steele, ogłosiła, że odchodzi na emeryturę. Na szczęście zielonooka, kruczowłosa piękność powróciła do gatunku horroru w połowie lat 70-tych, ale zanim to zrobiła, odbyła rozmowę ze współpracownikiem Halls of Horror, Tonym Crawleyem.

Dziś nadal jest gwiazdą horroru, dzięki okazjonalnym rolom w filmach gatunkowych i pojawieniu się w niektórych gotyckich i włoskich klasykach.
W tym wywiadzie mówi ze szczerością i uczciwością, która sprawia, że jest on równie odświeżający i interesujący jak jej kariera aktorki horrorów z lat 1960-tych:

„Przysięgam, że do końca życia nie wyjdę z innej trumny”.

I z przykrością muszę stwierdzić, że nigdy tego nie zrobiła, dopóki nie została ponownie wystawiona na próbę współczesnego horroru w Caged Heat (1974), bezradna i bezbronna na wózku inwalidzkim, oraz w Shivers (1974), ponownie bezradna i naga w wannie.

Żaden z tych filmów nie przyczynił się do powstania kultu, który ją otacza i trzyma jak w kleszczach, nawet teraz, na pół-emeryturze. Ale tylko Europa potrafiła w zadziwiający sposób wykorzystać w rolach ekranowych jej uwielbienie do demoniczności.

Mniejsza o Barbarę Shelley, a tym bardziej Ingrid Pitt czy Jamie Lee Curtis – Steele jest pierwszą na świecie aktorką, która zagrała, przetrwała i doskonaliła się w męskiej szowinistycznej dziedzinie znanej jako horror. Za co ją kochają (a nawet się boją) na całym kontynencie, za co jest wielbiona przez pewną szaloną grupę paryskich krytyków, uwielbiana przez podobne grono w Stanach Zjednoczonych… ale pozostaje praktycznie nieznana, a na pewno ignorowana w swojej ojczystej Wielkiej Brytanii. To znaczy, ignorowana przez wszystkich poza grupą jej wiernych wyznawców.

Nazwisko: Barbara Steele. Lub dla jej fanów: Barbaric Steele.
Pseudonim: Miss Dracula… Królowa Grozy.

Barbara zdobyła te tytuły – i swoją wieczną sławę – w serii (głównie) włoskich horrorów. The Spectre. The Long Hair of DeathFive Graves for a MediumRevenge of the Blood Beast.
Tytuły zmieniały się w zależności od kraju, ale atrakcyjność Barbary miała się dobrze. Nawet taki drobiazg nazwany prosto i zwięźle Orgasm. Został w końcu wydany w Wielkiej Brytanii jako The Faceless Monster [Potwór bez twarzy]. Nie jest to odpowiedni podtytuł dla Barbary, która ma twarz, która jest… no cóż, diabelnie piękna. Do tego dochodzi jeszcze grzeszna sylwetka.
Nade wszystko jednak te oczy. Szeroko otwarte, przerażone, gdy krzyczała niezmordowanie w gabinetach tortur; hipnotyzujące, gdy zwabiała mężczyzn na śmierć; żarliwe, gdy chłonęła wszystko, co stanęło na jej drodze – wątki, gwiazdki i mniej treściwe scenariusze. Barbara miała za zadanie dodać im mięsa.

Była i pozostała idealną Carmillą… Całkowite kobiece przeciwieństwo Cushinga, Lee, Price’a czy Karloffa, choć zawsze można ją było znaleźć grającą w drugorzędnych filmach. Na przykład brak pieniędzy spowodował, że w 1965 roku zrezygnowano z dwóch interesujących projektów. Miała zagrać u boku Lee w filmie Fulvio Tului La Diabolika Lady, a Nicholas Ray (twórca najlepszego filmu z Jamesem Deanem Buntownik bez powodu) chciał ją połączyć z Laurence Harvey i Geraldine Chaplin w filmie The Doctor and the Devils. Szefowie banków najwyraźniej nie byli przekonani co do potencjału, jaki im zaoferowano…

Ale czy to niskobudżetowe, czy nie, wśród jej dorobku jest wiele miniklasyków: na przykład The Terror of Dr. Hichcock, czy straszak Revenge of the Blood Beast (The She Beast) Mike’a Reevesa, czy nawet krwawy Shivers Cronenberga. Filmy te pochodzą głównie z połowy lat 60-tych, kiedy to rzymska kolonia filmowa przeciwstawiała się dominacji Hammera na rynku mitologicznych strachów.

Tragedia polega na tym, że w jakiś sposób Hammer i Steele nigdy się nie połączyli. Steele bardzo tego pragnęła, ale nigdy nie została zaproszona do grona wiernych fanów grozy w Bray czy Elstree. Pozostaje to największą skazą Hammera na nieskazitelnej historii kina. W rzeczy samej, powrót Barbary do Londynu jako gwiazdy – jej pierwsza wizyta do roli w horrorze – okazał się ostatnim akcentem gotyku w jej karierze: The Curse of the Crimson Altar (Klątwa Karmazynowego Ołtarza, 1968) wytwórni Tigon Films, u boku Karloffa i Lee.

W tym czasie żaliła się nad brakiem przyzwoitych i zmysłowych ról dla kobiet w każdym gatunku filmowym w Wielkiej Brytanii, w tym w horrorze. Kiedy odeszła, Ingrid Pitt zajęła miejsce Chrisa Lee w Hammerze. Panna Pitt oferowała seks: nagi, bez ozdób i dodatków. Panna Steele oferowała erotykę. Brytyjscy producenci, jak zwykle, nigdy nie docenili tej różnicy.

I tak Barbara wygłosiła swoje słynne uwagi na temat zarabiania na życie trumnami i braku możliwości odżywiania się kultami, wyszła za mąż i zamieszkała w Stanach Zjednoczonych. Nigdy nie chciała zostać aktorką, a tym bardziej królową horroru, ale po tym, jak Pinewood próbował zrobić z niej gwiazdę, a hollywoodzkie życie w lotosie straciło swój urok, wylądowała we Włoszech… i wszystko zaczęło pasować do siebie.

* * *

Pierwsze pytanie brzmi: dlaczego emerytura?

Barbara Steele: Nie zdecydowałam o tym. Nie podejmuje się takich absolutnych decyzji; po prostu stwierdziłam, że powiem „nie, dziękuję” każdemu, kto mnie o coś poprosi. Nie ma nic gorszego niż zanikające dziewczęce uczucia w wieku 20 lat. Pomyślałam, że poczekam, aż Annie Girardot albo ktoś inny zniknie ze sceny, a ja wejdę w to miejsce. Jak Hermiona Gingold zacznę od nowa w wieku 90 lat!

Czy tęsknisz za tym?

Nie za aktorstwem typu „praca dla zarobku”. Ale za aktywnością, sposobem życia – tak. Tak, jak to było we Włoszech, było to bardzo urocze. Uwielbiałam tych ludzi. I ten chaos! Ale nie mogłam wytrzymać ze sobą, wykonując to, co robiłam. Pracowałabym teraz, gdybym miała coś interesującego. Podoba mi się obecna scena. Tak bardzo się zmienia. Podoba mi się pomysł, by młode grupy bliskich sobie ludzi zbierają się razem, by robić filmy.

Dlaczego wybrałaś aktorstwo – czy było to logiczne przedłużenie twojej progresywnej edukacji?

Wcale nie. Nie miałam zamiaru zajmować się aktorstwem. Chciałam zostać Picassem.

Starym i pomarszczonym?

Kto by się tym przejmował z takimi oczami? … Pomyślałam, że fajnie byłoby malować w Paryżu, a ponieważ trzeba mieć na to pieniądze, pomyślałam, że najszybszym sposobem na ich zarobienie będzie zostanie aktorką. Poszłam więc do zespołu repertuarowego i powiedziałam: „Oto jestem”; oni powiedzieli: „No to w porządku. Damy ci pięć funtów tygodniowo na lato”. Wydawało mi się to fortuną i tak właśnie zrobiłam. Na molo w Brighton.

Tam pojawił się Rank i zapisał cię do Charm School?

Tak, zostałam ostatnią kobietą zapisaną przez Ranka.

Wtedy nie wiedzieli, co robić z kobietami.

Nie, w tamtych czasach po prostu wstydzili się kobiet. Uważali, że każda osoba, która ma jakiekolwiek cechy kobiecości, powinna mieć francuski akcent. W żadnym wypadku nie mogły być Angielkami!

Mimo to nakręciłaś, ile, pięć filmów? Zaczynając od Bachelor of Hearts w 1958 roku. Przynajmniej wtedy spotkałem cię po raz pierwszy.

A tak. Wiem, że byłam niemowlakiem, gdy się poznaliśmy. To były moje dziewicze dni.

Potem byłaś już wszędzie na pierwszych stronach gazet. Cary Grant chciał podpisać z tobą kontrakt. Rank odmówił, po czym zmienił zdanie i sprzedał cię do 20th Century Fox w Hollywood. Przynajmniej w skrócie tak to wygląda.

Mniej więcej… Chociaż Rank nie odmówił Cary’emu Grantowi. Po prostu zażądali fortuny. Zażądali czegoś szalonego, jak co roku film plus 80 tysięcy funtów, podczas gdy ja zarabiałem u nich 10 funtów tygodniowo. To było tak nieproporcjonalne. Myślę, że myśleli, że jest we mnie zakochany i zapłaci każdą cenę.
W Ameryce oczywiście każdy chce tego, czego chce jego sąsiad. Więc kiedy Fox usłyszał, że składa tę ofertę, zrobili to samo. Zapłacili 20 tysięcy funtów czy coś takiego i kupili mój kontrakt. Pojechałam do Hollywood i siedziałam na ławce przez dwa lata.

W tym czasie próbowano oczywiście zmienić cię w kolejną plastikową lalkę na taśmie produkcyjnej.

No właśnie! Mieli takie wyobrażenie, że wszystkie kobiety muszą mieć błyszczące usta. Mówili: Lepiej posłuchaj uważnie tego co ci radzimy. Zrobimy z ciebie blondynkę. Żadnego dekoltu. Potem przychodziły rozkazy: Nie pokazuj się z nim, bo… Nie chodź na wysokich obcasach – uważali, że jestem za wysoka, a oni wszyscy czują się tam strasznie niscy. To był taki żart. Wszystkie te fantastyczne klisze, o których czytałeś w Dniu Szarańczy. Tylko, że to było o wiele więcej banałów niż można sobie wyobrazić.

Jak udało ci się uciec do Włoch?

Na szczęście dla mnie doszło do strajku aktorów. Hollywood zostało całkowicie zamknięte. Studia nie mogły nikomu płacić, więc przez cztery miesiące byliśmy jakby uwolnieni. Nie mogli cię powstrzymać od robienia czegokolwiek, na co miałeś ochotę! Pojechałam do Włoch… i trafił się ten film.

Film, który rozpoczął dla ciebie cykl horrorów, początek bycia postacią kultową; schematem, którego niestety zawsze chciałaś uniknąć.

To aż nazbyt prawdziwe… Pierwszym filmem była Mask of the Demon – taki był oryginalny tytuł, ale one są różne na całym świecie. Zrobiłam to w panice. Po dwóch latach bez pracy bierzesz każdy film. Nie ma nic gorszego niż nadmierne wywyższanie się.

A jak to było z kolejnymi? Na przykład następnym był Pit and the Pendulum Rogera Cormana z powrotem w Hollywood.

To był po prostu efekt tego, że pierwszy film został zauważony. Wróciłam tam, żeby zarobić pieniądze. Czy muszę mówić o tych filmach?

Cóż, na emeryturze czy nie, kult wokół ciebie pozostaje…

Wolałabym, żebyśmy się na tym nie skupiali! Powiedz im, że Barbara Steele to tak naprawdę Elsa Poppins! OK, na czym stanęliśmy? Pit – na tym zakończył się mój kontrakt z Foxem. Zerwali umowę, kiedy opuściłam film, w którym kazali mi grać. Cała sprawa przerodziła się w ogromny skandal w Hollywood. To był film o Elvisie Presleyu: „Flaming Swords” czy jakoś tak. [Flaming Star]. Trzeciego dnia zdjęć bardzo się pokłóciłam, pojechałam prosto na lotnisko i poleciałam do Nowego Jorku, a następnego dnia rano zadzwoniłam do nich. „Nie będzie mnie w charakteryzacji” – powiedziałam – „bo jestem w Nowym Jorku”. Zapytali, czy pada śnieg, czy coś tam! Po czym dodali: „Wróć, bo pozwiemy cię o pieniądze, które ci daliśmy”. „No to pozywajcie”, powiedziałam im, „bo już je wydałam i nigdy więcej nie wrócę”. I to było wszystko. Pozwolili mi odejść, bo tak było łatwiej…

Jaka to była rola?

Byłam farbowaną blondynką o wyrazistych brwiach, typ twardzielki, podła siostra z Teksasu czy coś w tym stylu. Rolę tę uzupełniała Barbara Eden.

Więc, z Nowego Jorku do Rzymu, a potem szalona seria horrorów…

Właściwie to nie tak całkiem… nawet nie przede wszystkim. To było równolegle z innymi filmami. Na przykład zrobiłam dwa pod rząd, na pewno, a potem nakręciłam u Felliniego. Potem jeszcze jeden, a następnie jakieś historie miłosne, thrillery i tak dalej we Francji. Rzecz w tym, że horrory to jedyne filmy, o których się słyszy, co jest po prostu cholernie irytujące. Zawsze myślałam, że skończą się one tylko na Sycylii. To nie tak. Trafiają do Odeonu, a wszystkie rzeczy, które robiło się z miłości i bezinteresownie, trafiają na nocne pokazy na Festiwalu Filmowym w Tokio! A ja przecież dużo zmieniałam. W zasadzie od mojego pierwszego horroru do ostatniego, zawsze było: „Teraz na tym koniec. To jest mój ostatni – do widzenia!”. Potem robisz kolejne trzy filmy z miłości, a ktoś przychodzi z horrorem i wielką kasą i myślisz sobie – to idiotyczne! To niesamowite, że w ogóle nie ma się kontroli nad swoim losem.

Chris zwykle do mnie dzwonił, mówiąc: „Mam już dość patrzenia, jak inni producenci dostają wszystkie pieniądze, może sami wyprodukujemy film?”. Raz do roku jedliśmy razem zakrapiany lunch i układaliśmy plany zrobienia naprawdę wspaniałego horroru. Od lat 30-tych nie powstał żaden klasyk…

Dlaczego tego nie zrobisz?

Dlaczego nie? To byłoby całkiem proste. Dużo dobrego smaku, minimum melodramatu. W rutynowych horrorach zawsze jest za dużo krzyku, za dużo hałasu. I zdecydowanie za mało seksu. Dziwne, ale w tych filmach jest bardzo mało seksu. Z wyjątkiem ukrytego seksu.

Cóż, kiedy ty grałaś, był jak na talerzu – z tym, że nikt nie jadł!

Dziwne… Powinni zrobić naprawdę super, błyskotliwy horror erotyczny. Ale oczywiście mylą wulgarność z erotyzmem.

Cenzura uwalnia coraz więcej…

Niewiarygodnie! Znasz włoskiego reżysera Tinto Brassa? Tuż przed moim odejściem z pracy zaproponował mi fortunę – tak dużą, aż myślałam, że zwariował! – za udział w całkowicie pornograficznym filmie. To znaczy, wiesz, z pełnymi zbliżeniami na… no wiesz. To jego filmowa wersja książki L’Image autorstwa Pauline Reage; tej samej, która napisała Historię O, bardzo znaną francuską książkę pornograficzną. Pięknie napisane książki, najwyraźniej pod pseudonimem kryje się jakiś wysokiej klasy pisarz. Większość twierdzi, że to Jean-Paul Sartre…

Dlaczego tego nie zrobiłaś?

Nie miałam odwagi! Cieszę się, że mi to zaproponowano i (kto wie?) może pewnego dnia będę żałować, że odmówiłam. Pochwaliłabym każdego, kto by to zrobił i wyobrażam sobie, że znalazłoby się wielu chętnych. Brass nie chciał nikogo nieznanego, bo wtedy byłby to kolejny film pornograficzny. Chciał znanej aktorki.
Bycie anonimową to luksus, więc czułam, że odmowa jest kwestią samoobrony, że trzeba umieć żyć z samą sobą, bez hipokryzji.

Czy gdybyś wróciła do filmów, pogodziłabyś się z faktem, że seks zagościł tu na stałe?

Oczywiście. Zrobiłabym też całkowicie erotyczną scenę miłosną – nawet, być może, kochałabym się z aktorem – jeśli byłoby to właściwe dla scenariusza i jeśli film nie byłby tylko promocją seksu.
Myślę, że seks ma swój własny kontekst. Nic nie jest tylko seksem. Albo niczym. Seks ma swoje zagrożenie, swoją przemoc, swoją poezję. Jest całkowicie osobisty. Ale zawsze trudniej jest znaleźć kogoś, z kim chciałoby się obudzić… niż kogoś, z kim chciałoby się kochać.


Na płycie wydanej przez Severin Films z trzema filmami z Barbarą Steele: Nightmare Castle, Castle of Blood i Terror Creatures from the Grave znalazł się niezwykle ciekawy materiał dodatkowy, mianowicie zapis rozmowy z aktorką zatytułowany: Barbara Steele in Conversation, czyli pół godziny jej zwierzeń o swoim życiu i karierze.

Dla każdego fana Barbary Steele i miłośnika gotyckiego horroru to oczywiście pozycja obowiązkowa.
Napisy polskie zrobione ze słuchu – można oglądać 🙂

Na dzisiaj to wszystko.
W następnym wpisie przyjrzymy się dokładniej wspomnianej wyżej płycie i jednemu filmowi.

doc03-BSt-Cnv

Otagowano , .Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Barbara Steele – królowa włoskiego horroru gotyckiego

  1. Pingback:[#019] 5 tombe per un medium (1965) [Terror Creatures from the Grave] | Giallopedia

  2. Pingback:[#064] La maschera del demonio (1960) [Black Sunday] | Giallopedia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *