Ten wpis zakończy przedstawianie mojego zbioru książek omawiających twórców giallo.
Dzisiaj m.in. najdroższa książka jaką kupiłem w życiu, monografie wielkich reżyserów oraz wywiad z autorem.
Ruszam z kopyta, bo śpieszno mi pochwalić się, do czego zdolny jest człowiek ogarnięty szaloną pasją kolekcjonerską.
W końcu to zrobiłem. Polowałem dwa lata na eBayu, widziałem te kosmiczne ceny i zastanawiałem się, czy i ja kiedyś popełnię takie szaleństwo. Czy i ja kiedyś kupię tę kultową, potężną, monstrualną wręcz, napakowaną treścią i zdjęciami, ciężką jak jasna cholera księgę zatytułowaną Mario Bava. All the Colors of the Dark, której autorem jest Tim Lucas.
W końcu zrobiłem to – kupiłem całkiem niedawno, a rany finansowe liżę do dzisiaj.
Wydany w 2007 roku, liczący ponad 1100 stron, ważący 5,5kg, oprawiony w płótno, z lakierowaną obwolutą, z ceną rynkową 250$ (a teraz z drugiej ręki wołają sobie ile kto ma fantazję zawołać) na błyszczących kartach wypełnionych ilustracjami (ponad 1000 zdjęć) wolumin, przedstawia pełną historię życia i twórczości słynnego i genialnego reżysera Mario Bavy.
Nakład skromny, bowiem to pozycja ekskluzywna pod każdym względem (także cenowym), wynosił 2250 egzemplarzy i został dawno wyprzedany, a dodruków nie było. Nic więc dziwnego, że to rarytas na tzw. rynku wtórnym.
Pozwólcie, że przytoczę za wydawcą książki, Video Watchdog (o nich za chwilę), reklamowy spis zawartości w punktach:
- Kompletna historia życia i kariery Mario Bavy jako reżysera, operatora i twórcy efektów specjalnych
- Wywiady z ponad 100 aktorami, współpracownikami, przyjaciółmi i członkami rodziny
- Dokładne opracowanie każdego z jego filmów: historia produkcji, biografie obsady, analiza krytyczna i informacje o filmie
- Nigdy wcześniej nie publikowane zdjęcia, w tym jedyne kolorowe zdjęcia z planu filmu Black Sunday
- Oryginalne Storyboards Mario Bavy [zestawy szkiców do filmu] – w tym plansze do niezrealizowanego projektu Baby Kong
- Oryginalne grafiki Mario Bavy – niektóre w pełnym kolorze!
- Sekretna filmografia Bavy: jego nie wymieniane prace jako reżysera, operatora i twórcy efektów specjalnych
- Kompletna wideografia i dyskografia
- Filmografia Eugenio Bavy (ojca Mario)
Na filmiku poniżej możemy być świadkami unboxingu tej księgi przez dwójkę wydawców: Donnę Lucas i Tima Lucasa, oczywiście autora tego opracowania. Otwierają pudło z dwoma egzemplarzami i po raz pierwszy widzą swoje „dziecko”, a my możemy być tego świadkami.
Tim Lucas to bardzo znana postać w kręgu kina eksploatacji, kina kultowego. To amerykański krytyk filmowy, pisarz, bloger, autor niezliczonych komentarzy do filmów gatunkowych, wydawca książek oraz magazynu Video Watchdog, którego współwydawcą jest jego żona, Donna.
Video Watchdog jest wydawany nieprzerwanie od 1990 roku, właśnie ukazał się numer 184. Choć Tim Lucas ogłosił, że ten numer jest ostatnim i kończy wydawanie magazynu. Miesięcznik poświęcony jest kinu eksploatacji, horrorowi, sci-fi, ale także innym gatunkom, np. spaghetti westernom, filmom akcji z Hong-Kongu, anime.
Wracając do monografii Mario Bavy to mimo, że jej nakład jest wyczerpany, na tej stronie można dokonać zakupu (za $29.99) książki w postaci cyfrowej, multimedialnej – wzbogaconej o materiały video i trailery. Jest dostępna próbka do wglądu, można zorientować się jak to wygląda.
Dodam także nieoficjalnie, że jeśli ktoś dobrze poszuka w sieci to znajdzie „zwykłego” pdf-a kompletnej książki. Osobiście na co dzień korzystam z takiej właśnie wersji (nie oszukujmy się: jest wygodniejsza), a samo tomiszcze będę brał do ręki od święta, żeby sobie poprzeglądać dla przyjemności.
Kolejna książka z mojego zbioru to również monografia Mario Bavy. Tym razem autorstwa Troya Howartha The Haunted World of Mario Bava. Jest to wydanie poprawione i poszerzone w stosunku do pierwszego wydania, tutaj w miękkiej oprawie.
To kolejna pozycja tego autora, którą prezentuję – trzeba przyznać, że Howarth jest bardzo płodnym pisarzem i bardzo kompetentnym. Książka zawiera mnóstwo wiedzy o Mario Bavie, analizy wszystkich filmów oraz wywiady i zdjęcia. Ponieważ ta pozycja powstała po legendarnym opracowaniu Tima Lucasa myślę, że Howarth, aby uniknąć zarzutów kopiowania, inaczej stawia akcenty, przedstawia inne spojrzenie, dodaje coś nowego itd. Jednak, żeby to stwierdzić potrzebna będzie dokładniejsza analiza treści obu dzieł, a to postaram się zrobić przy okazji omawiania konkretnych filmów Bavy.
Posiadam także dwa opracowania dotyczące życia i twórczości Lucio Fulciego.
Pierwsze to monografia pod tytułem Beyond Terror. The Films of Lucio Fulci, a jej autorem jest Stephen Thrower. To wielka księga, solidnie wydana przez FAB Press (od nich można kupować w ciemno), w twardej oprawie, na wysokiej jakości papierze (430 stron), z mnóstwem ilustracji (głównie czarno-białych, z kilkoma wkładkami kolorowych zdjęć). Jest to trzecie wydanie z 2020 roku (wciąż dostępne na stronie wydawnictwa) poprawione i poszerzone w stosunku do wydania drugiego z 2017 (pierwsze wydanie ukazało się w 1999 roku).
Jest to naprawdę obszerne opracowanie, które w sposób kompletny opisuje całą twórczość Fulciego – każdy film we wszelkich aspektach, w sposób wyjątkowo wyczerpujący. Dodatkowo omówiono sylwetki osób współpracujących z Fulcim: kompozytorów, aktorów wraz z ich pełnymi filmografiami. Cały rozdział poświęcono walce Fulciego z cenzurą.
Druga monografia Lucio Fulciego jest autorstwa Troya Howartha i nosi tytuł Splintered Visions. Lucio Fulci and His Films.
To także obszerna praca poświęcona Fulciemu omawiająca jego działalność jako scenarzysty oraz jako reżysera. Szczegółowe omówienia filmów, mnóstwo ilustracji, jak zwykle u Howartha konkretnie i na temat. Na pewno przyjdzie czas na porównanie obu dzieł poświęconych Lucio Fulciemu – jako czytelnicy i wielbiciele filmów możemy się tylko cieszyć, że jest w czym wybierać.
I już ostatnia pozycja książkowa, którą chcę pokazać; to All the Colours of Sergio Martino autorstwa Kat Ellinger. Choć w tym przypadku „książka” to raczej określenie na wyrost.
Wydana nakładem Arrow Films w swojej objętości (90 stron) i formacie (17x14cm) przypomina raczej booklet, który mógłby być dołączony do zestawu filmowego. Jeśli spojrzymy na spis rozdziałów to zapowiadają one kompleksowe omówienie twórczości reżysera, jednak w tym przypadku to raczej taki Martino w pigułce. Są kolorowe zdjęcia, są artykuły, ale czekamy na pełnowymiarową monografię Sergio Martino, bo niewątpliwie wyjątkowo na to zasługuje.
To już wszystkie książki, które chciałem zaprezentować w obu postach blogowych. W planach oczywiście kolejne zakupy – jest ich sporo. A na razie, na zakończenie dzisiejszego wpisu wspomniany na początku wywiad z autorem.

Wybrałem zamieszczony na stronie Drunk Monkeys wywiad z Troyem Howarthem, autorem wielu pozycji książkowych, m.in. przedstawionej w poprzednim wpisie So Deadly, So Perverse. Został on przeprowadzony tuż przed ukazaniem się monografii o Dario Argento, w roku 2020.
Jest to fragment wywiadu, gdzie autor opowiada o powstaniu tej encyklopedycznej trylogii, a zwłaszcza listy giallo, opuszczam kwestie związane z nagrywaniem komentarzy do filmów, których nota bene Howarth ma wiele na koncie.
Zapraszam do przeczytania wywiadu i do następnego wpisu…
Sean Woodard: Jaki był pierwszy film giallo, który zrobił na Tobie wrażenie i jakie elementy włoskiego horroru Cię do niego przyciągnęły?
Troy Howarth: To trudne pytanie, które wymaga nieco zawiłej odpowiedzi – więc proszę mi wybaczyć! Chyba pierwszym filmem, który obejrzałem, był Creepers, radykalnie przebudowana amerykańska wersja Phenomeny Dario Argento. To pod wieloma względami nietypowy film, biorąc pod uwagę paranormalną naturę fabuły, ale udaje mu się działać zarówno jako horror, jak i tradycyjne giallo. Mniej więcej w tym samym czasie obejrzałem w nocnej telewizji The Night Evelyn Came Out of the Grave. Kiedyś był nadawany na Channel 9 w weekendowym programie o horrorach.
Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że któryś z tych filmów szczególnie mnie wtedy „pociągał”. Oba były trochę zbyt dziwne, żebym mógł je zrozumieć jako dziecko. Tak naprawdę to półserio gotycki Baron Blood Mario Bavy zaostrzył mój apetyt na euro-horror – nie miałem wtedy pojęcia, co to takiego. Miałem prawdopodobnie około 5 lub 6 lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ten film. To był stopniowy proces, który trwał przez cały okres mojego dorastania i później, gdy zacząłem oglądać te filmy. W ciągu następnych kilku lat obejrzałem takie produkcje jak Hatchet for the Honeymoon, The Bird with the Crystal Plumage i Opera, ale żaden z nich nie przekonał mnie do tego stopnia, żebym zaczął naprawdę zagłębiać się w kino giallo. Tak naprawdę zrozumiałem to pojęcie dopiero w liceum, a wtedy, w latach 90-tych, byłeś zdany na łaskę tego, co emitowali w telewizji lub co miał na stanie lokalny sklep wideo. Od czasu do czasu można było znaleźć jakiś niezwykły klejnot w sklepie z kasetami VHS, ale wtedy nie było tak jak teraz, teraz wszystko jest dostępne.
Wracając jednak do Baron Blood, który polubiłem od razu, bardziej niż cokolwiek innego doceniłem przerażającą atmosferę tego filmu. Czułem, że jest inny niż filmy Universala, Hammera czy AIP [American International Pictures], na których się wychowałem, nawet jeśli wtedy nie potrafiłem tego wyrazić. Czytając The Encyclopedia of Horror Movies, która była moją biblią jako początkującego kinomana, zdałem sobie sprawę, że reżyser tego filmu jest kimś interesującym. Odtąd zacząłem czytać o Bavie, a to z kolei doprowadziło do czytania o Argento, Fulcim itd. Wszystko to niejako wyrosło stamtąd, ale był to bardzo stopniowy proces, ponieważ dużo czasu zajęło mi przebrnięcie przez dubbing i inne „dziwne” elementy, które odróżniały te filmy od konwencjonalnej amerykańskiej i brytyjskiej kinematografii; na przykład muzyka przez długi czas bardzo mnie drażniła. Kiedy już się z tym uporałem i nauczyłem się to akceptować, byłem zauroczony.
SW: Jak narodził się pomysł na serię książek So Deadly, So Perverse?
TH: Myślę, że zacząłem się zastanawiać nad tym pomysłem około 2010 roku. W tamtym czasie wydawało mi się to niemożliwe – wciąż było tyle filmów, do których nie miałem dostępu i nie wiedziałem, od czego zacząć. Wiedziałem jednak, że jest miejsce na coś bardziej dogłębnego o tym gatunku. Przeczytałem kilka książek o kinie giallo i wydawały mi się one albo zbyt płytkie, albo zbyt akademickie jak na moje gusta, więc zacząłem myśleć o stworzeniu czegoś w rodzaju mapy drogowej lub encyklopedii gatunku. W pewnym momencie rozważałem napisanie tego we współpracy z innym pisarzem, ale ten, który niech pozostanie anonimowy, szybko okazał się niestabilny i zawodny; nie chciałem być zależny od współpracownika, który nie robił tego, co do niego należało. Zaraz po przerobieniu The Haunted World of Mario Bava w poprawionym, rozszerzonym wydaniu przez Midnight Marquee poczułem się zainspirowany – nie próbowałem pisać kolejnej książki od wielu lat, a nagle poczułem, że jestem pełen energii i chcę utrzymać ten impet. Było to w 2013 roku, a niezwykły zbieg okoliczności sprawił, że przypadła 50. rocznica pojawienia się na ekranie prawdziwego, solidnego giallo – filmu The Girl Who Knew Too Much Mario Bavy zrealizowanego w 1963 roku, więc wydawało się, że jest to idealny moment. Potem trzeba było tylko ustalić, jakie tytuły powinny zostać uwzględnione i zdobyć egzemplarze, by móc je odpowiednio zrecenzować. Na szczęście w tym czasie 99% tytułów było już łatwo dostępnych w wydaniach przyjaznych dla języka angielskiego; gdybym próbował zrealizować taki projekt nawet kilka lat wcześniej, prawdopodobnie byłoby to o wiele trudniejsze. W tych sprawach liczy się czas, więc tak się złożyło, że wyszło mi to na dobre.
SW: Jak wyglądał twój proces badawczy i pisarski podczas planowania i opracowywania książek?
TH: Kluczową sprawą było stworzenie odpowiedniej, wyczerpującej listy tytułów. W tym zakresie miałem wielkiego sojusznika w postaci Roberto Curtiego – włoskiego pisarza, którego książki o Riccardo Fredzie, gatunku poliziottesco i włoskim horrorze są absolutnie kluczowe. Roberto napisał eseje zarówno do oryginalnego, jak i poprawionego wydania The Haunted World of Mario Bava i wiedziałem, że będzie ogromną pomocą w takim projekcie jak ten. Stworzyłem własną listę, a on ją poprawił, odrzucając filmy, z których włączeniem się nie zgadzał (z niektórymi, jak Short Night of Glass Dolls, zgodziłem się; w przypadku innych postanowiłem postąpić wbrew jego radom i jednak je uwzględnić), a także dodając kilka, które przeoczyłem. Zmusiłem Roberto do przejrzenia tej listy chyba z pół tuzina razy, a on zgodził się ze mną, że jest to najobszerniejsza lista filmów giallo, jaką kiedykolwiek stworzono w języku angielskim – uważał, że jest ona raczej kompletna, a ja z pewnością nie zamierzałem się z nim spierać; ten człowiek zna się na rzeczy! W tym momencie trzeba było wytropić wszystkie filmy, których jeszcze nie miałem.
Mój proces jest zasadniczo taki sam: przygotowuję zarys, tworzę fundamenty, a potem zaczynam nadawać kształt. Zbieram materiały naukowe, które mogą mi się przydać, zwłaszcza książki, które dostarczą mi tła lub odpowiednich cytatów, a następnie przechodzę przez całą drogę, oglądając filmy, robiąc szczegółowe notatki, a następnie pisząc swoje recenzje według własnego uznania. Mam tendencję do szybkiej pracy, ale mam nadzieję, że nie lekkomyślnej. Jednak stosunkowo szybko i łatwo udaje mi się przebrnąć przez pierwszy szkic, zanim wrócę do niego i zacznę go poprawiać, edytować i tak dalej. Na szczęście nie cierpię na blokadę pisarską, więc nie jest to dla mnie tak męczący proces, jak dla niektórych; nie zawsze jest to spacerek po parku – zwłaszcza gdy trzeba przebrnąć przez kilka paskudnych filmów – ale ogólnie nie uważam tego za szczególnie trudne.
SW: Czy proces przygotowywania tej serii był inny niż w przypadku książek poświęconych wyłącznie filmografii danego reżysera, takich jak The Haunted World of Mario Bava czy też nadchodząca książka o Dario Argento?
TH: Nie, raczej nie. Chodzi o to, że ilość materiałów, które można poświęcić poszczególnym tytułom, jest inna. Po prostu nie ma tu miejsca na analizę scena po scenie, na którą mam miejsce w studium reżyserskim; a ponadto, ponieważ skupiam się na filmach w stylu „mystery”, nie chcę zepsuć zakończenia. Nie da się uniknąć spoilerów, kiedy mówisz o dziele konkretnego artysty, rozbijając jego tematyczne obsesje i tak dalej, ale w takim kontekście jak ten, łatwiej jest poruszyć najważniejsze kwestie (to jest dobre, to nie; to jest to, co działa, to jest to, co nie działa) bez konieczności ujawniania za każdym razem tożsamości zabójcy. Tak więc, o ile w kontekście mojej książki o Argento mogę poświęcić 10 stron na omówienie The Bird with the Crystal Plumage, o tyle w tym przypadku mogę sobie pozwolić jedynie na stronę lub dwie – i to nawet nie dla każdego tytułu, ponieważ nie wszystkie filmy mają taką samą wagę lub są tak samo znaczące w ogólnym schemacie gatunku.
SW: Pierwsze dwie części książki So Deadly, So Perverse skupiały się na złotej erze kina giallo od końca lat 60. i 70. do jego schyłku w latach 90. Choć niektórzy fani i badacze kina wyśmiewają współczesne hołdy i interpretacje gatunku, poświęciłeś im całą książkę. Jak Twoim zdaniem te filmy wpisują się w dyskusję o giallo i jakie są Twoje ulubione przykłady?
TH: Pierwsze dwa tomy miały być w zasadzie jedyne. Chodzi mi o to, że pierwsze dwa tomy były pomyślane jako jeden tom – ale w pewnym momencie okazało się, że to za dużo jak na jeden tom, więc trzeba było to podzielić. Moim zamiarem było omówienie każdego kinowego giallo i włączenie kilku filmów wyprodukowanych dla telewizji, zwłaszcza tych, które mają powiązania z głównymi graczami w tej dziedzinie. Ale definiowanie gatunku jest trudne – jak to często bywa, ludzie nie zgadzają się ze sobą. Niedawno widziałem na blu-ray film o Riccardo Fredzie, w którym scenarzysta określił jego film Tragic Ceremony jako giallo; z mojego punktu widzenia to na pewno nie jest giallo! Suspiria jest czasem nazywana giallo, a ja się z tym nie zgadzam. I tak dalej. Gatunki mają tendencję do bycia nieco płynnymi i trudnymi do określenia, więc nie jest to zaskakujące. Tak czy inaczej, dwa pierwsze tomy obejmują 50 lat i według mnie zawierają wszystkie filmy, które spełniają moje kryteria jako prawdziwe giallo.
Tom 3 powstał trochę przypadkowo i powstał w wyniku reakcji wielu czytelników, którzy chcieli zobaczyć więcej filmów z innych krajów, które mają posmak giallo. Upraszczając, z mojego punktu widzenia (i nie jestem w tym osamotniony; na przykład Roberto Curti z pewnością się ze mną zgadza) prawdziwe giallo musi mieć włoskie pochodzenie; nawet jeśli wiele z tych filmów zostało sfinansowanych z pieniędzy pochodzących z innych krajów, powinny one być przede wszystkim włoskie, z włoskim reżyserem i najlepiej włoskim scenarzystą na pokładzie. Tak to widzę. Jest więc wiele hiszpańsko-włoskich filmów, które są bardzo podobne do giallo, ale nie przeszły przez selekcję, bo nie są „prawdziwymi” włoskimi filmami. Przyszło mi do głowy, że tom będący rodzajem wydłużonego post scriptum poświęconego tym filmom mógłby być fajnym projektem. Nie zamierzałem starać się, by był on wyczerpujący, bo to zbyt ryzykowny temat i podwoiłby lub nawet potroił objętość książki, więc ten tom jest raczej wybiórczym przekrojem filmów z całego świata: Ameryki, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec, Turcji, Indii, Japonii i tak dalej.
Jeśli chodzi o filmy-hołdy dla giallo, które widzieliśmy w ostatnich latach, to nie można – a nawet nie powinno się – wypowiadać o nich w sposób uogólniony. To bardzo indywidualna sprawa. Niektóre z tych filmów zachowują pozory, ale mają zupełnie inny cel – spójrzmy na przykład na Berberian Sound Studio. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, spodziewałem się giallo i byłem zawiedziony. Kiedy zobaczyłem go ponownie, doceniłem go bardziej za to, czym był – a jest to coś zupełnie innego niż przeciętny film exploitation, który Włosi produkowali w latach 60. i 70. Z drugiej strony, są filmy, które są tak zadufane i artystyczne w swoim stylu, że uważam je za nieco jałowe i odstręczające. Są zbyt zapatrzone w swoją własną mądrość i w końcu mnie tracą. To naprawdę zależy od filmu. Film taki jak Berberian Sound Studio sprawdza się, bo spełnia wszystkie kryteria hołdu dla giallo, ale jego zasięg nie przekracza możliwości, jeśli chodzi o jego własne ambicje.
[…]
SW: Czy mógłbyś wymienić swoich pięć najlepszych tytułów giallo?
TH: Moja top piątka to: Deep Red (Dario Argento), Don’t Torture a Duckling (Lucio Fulci), Blood and Black Lace (Mario Bava), The House with the Laughing Windows (Pupi Avati), and The Strange Vice of Mrs. Wardh (Sergio Martino).