Nie mogąc od kilku dni uwolnić się od pewnego utworu postanowiłem zarazić także Was.
Całkiem przypadkowo włączyłem sobie gdzieś muzykę z filmu Eyeball Umberto Lenziego, którą skomponował Bruno Nicolai.
Efekt jest taki, że od tematu tytułowego nie mogę się od kilku dni uwolnić – rozbrzmiewa on w mojej głowie co kilka minut i muszę wciąż go włączać, aby posłuchać go ponownie.
I pomyślałem sobie, że może co jakiś czas wspólnie posłuchamy jakiegoś tematu muzycznego z któregoś z włoskich filmów (niekoniecznie giallo), bo to doskonale wprowadza w odpowiedni nastrój (trochę nostalgiczny) i przypomni o jakimś filmie, który warto obejrzeć (ponownie lub po raz pierwszy).
Takie klipy będę wrzucał raz na jakiś czas na YT i FB, ale nie będę o tym wspominał na blogu. Zachęcam więc do śledzenia (najlepiej zasubskrybowania czy polubienia), abyśmy wspólnie go sobie posłuchali i może podzielili się jakimiś wrażeniami.
A dzisiaj wspomniany temat z filmu Lenziego. Może się w końcu od niego uwolnię i posłucham czegoś innego 🙂