Kolejny film Massimo Pupillo na blogu to horror gotycki Il boia scarlatto, czyli Bloody Pit of Horror, czyli: zamaskowany mięśniak morduje wszystko co napotka na swojej drodze i na dodatek znajduje w tym przyjemność.

Il boia scarlatto (Bloody Pit of Horror) (1965) – strona informacyjna filmu
Niedawno przedstawiałem dwie wersje filmu w reżyserii Massimo Pupillo: 5 tombe per un medium (wersja włoska, czyli europejska) i Terror-Creatures from the Grave (wersja amerykańska). Ten film omawiałem w ramach przeglądu włoskich horrorów z udziałem Barbary Steele.
Była tam mowa także o kulisach powstania innego horroru gotyckiego tego samego reżysera: Il boia scarlatto (Bloody Pit of Horror), który powstał praktycznie w tym samym czasie co 5 tombe… Jak wspominał sam Pupillo: jeden film kończył w sobotę, a drugi zaczynał w poniedziałek.
Poza tym oba te filmy, w czasie amerykańskich pokazów, były pokazywane w ramach jednego, podwójnego seansu.
Jedyne, pięknie odrestaurowane, wydanie Bloody Pit of Horror zostało wydane przez Severin Films.
Skoro więc zahaczyliśmy o twórczość Massimo Pupillo omawiając 5 tombe… postanowiłem lepiej przyjrzeć się jego filmografii i obejrzeć jego dwa inne horrory. Tak więc dzisiaj: Bloody Pit of Horror, a w kolejnym wpisie blogowym obejrzymy Lady Morgan’s Vengeance – wszystkie z 1965 roku.
Il boia scarlatto to film do bólu kiczowaty. Jest tak bardzo tandetny, że aż uroczy w swojej nieporadności i teatralnej sztuczności. Teatralnej… lub komiksowej. Myślę, że to jest właściwy trop dla tego filmu, ale o tym nieco później.
Akcja filmu toczy się współcześnie (czyli w latach 1960-tych) w ponurym zamczysku pełnym rozmaitych przyrządów i machin do zadawania tortur. Jego poprzedni właściciel żył w XVII wieku i został skazany na śmierć za swe zbrodnie na niewinnych ofiarach, które ginęły w męczarniach z rąk owego kata. Wyrok wykonano, zbrodniarza zamknięto w zapieczętowanym sarkofagu i nikt nie przejmował się jego okrzykami o rychłym powrocie i krwawej zemście.
Do tego właśnie zamku trafia grupa modelek (i modeli), z fotografem oraz pisarzem powieści grozy, pod przewodnictwem wydawcy kolorowych fotokomiksów, z zamiarem urządzenia sesji zdjęciowej. Zamek jest zamieszkiwany przez tajemniczego i niegościnnego osobnika, który w końcu pozwala zostać wymęczonej podróżą grupie na noc oraz popstrykania zdjęć tu i ówdzie. I wtedy właśnie zaczyna się (krwawa) zabawa…
Jak wspomniałem film jest pięknie odnowiony, obraz prezentuje się świetnie – i to jest atut tego wydania.
Muzyka jest… odjechana, mówiąc w skrócie, hipnotyzująca i psychodeliczna – to kolejny atut.
Nie wolno tego filmu oglądać na poważnie: oglądanie go z przymrużeniem oka zapewni nam całkiem fajną porcję rozrywki. Oglądajmy kolejne sceny tak, jakbyśmy przeglądali zeszyt z komiksem. Ja na nim świetnie się bawiłem będąc oczywiście świadomym, że to urocza ramotka, a nie poważne dzieło filmowe.
Oprócz seksownych aktorek, zobaczymy tutaj dwóch panów znanych z filmu 5 tombe per un medium: Alfreda Brandiego i Alfredo Rizzo. W roli fotografa wystąpił Ralph Zucker, producent którego nazwiskiem Pupillo podpisał film 5 tombe… i o którym myślano, że Zucker i Pupillo to ta sama osoba. W roli Kata wystąpił „mięśniak” Mickey Hargitay, o którym więcej usłyszymy w materiale wideo, w dalszej części wpisu.
Sam Massimo Pupillo ukrył się tutaj pod pseudonimem Max Hunter.
Ciekawostka: śmiercionośny pająk z filmu został skonstruowany przez Carlo Rambaldiego (pracował później przy Profondo rosso, Alien, E.T.)
Poniżej galeria z kilkoma kadrami filmowymi oraz fragment książki Roberto Curtiego:
Na początku lat 1960-tych gotyk był we włoskiej kulturze popularnej zjawiskiem tak „trendy”, że doczekał się nie tylko filmów, ale także serii powieściowych i fotonowel. Te ostatnie (znane we Włoszech jako fotoromanzi) pojawiły się w 1947 roku, gdy kraj odbudowywał się po zniszczeniach oraz moralnym i ekonomicznym spustoszeniu lat wojny. Fotonowela jest bardzo podobna do komiksu w swoim formacie, który składa się z następujących po sobie paneli wraz z dymkami i podpisami. Zasadnicza różnica polega na tym, że panele fotonoweli nie są ilustracjami, lecz fotografiami, przedstawiającymi prawdziwych ludzi zamiast rysowanych postaci. Twórcami fotonowel są Cesare Zavattini i Luciano Pedrocchi, którzy zapoczątkowali tę hybrydową formę popularnej rozrywki w Bolero Film, pierwszym magazynie w całości poświęconym fotonowelom. Pierwszy reżyser fotoromanzi, dla magazynu Il mio sogno z 8 maja 1947 roku, stanie się znanym filmowcem: nazywał się Damiano Damiani.
Większość fotonowel to proste, melodramatyczne historie miłosne, zwykle wariacje na temat tych samych podstawowych wątków: jednak na początku lat 1960-tych fotoromanzi stały się prawdziwym przemysłem, a wydawcy byli gotowi wskoczyć na pokład samolotu i eksplorować niezbadane terytoria. W kioskach, obok tradycyjnych, sentymentalnych fotonowel Lancio, można było znaleźć inne, zorientowane na mężczyzn, przeznaczone tylko dla dorosłych, takie jak seria Malìa – I fotoromanzi del brivido, która zadebiutowała w lutym 1961 roku i oferowała gotyckie historie o tak sugestywnych tytułach jak L’urlo del vampiro („Krzyk wampira”), Il castello maledetto („Przeklęty zamek”), Il risveglio di Dracula („Przebudzenie Draculi”), Il regno del terrore („Rządy terroru”), Il vampiro etrusco („Etruski wampir”). Wymyślone przez redaktora naczelnego magazynu Umberto Paolessiego wraz z dziennikarzem i pisarzem Giorgio Boschero fotonowele były fotografowane w tych samych miejscach, w których kręcono gotyckie horrory z tamtego okresu.
Co więcej, jak to miało miejsce w przypadku wielu filmów gatunkowych, również horrory miały swoje wersje fotonowelowe: tak było od czasu I Vampiri (pod tytułem Quella che voleva amare, w I Vostri Film 31 sierpnia 1958) i Mill of the Stone Women (Super Star 75, grudzień 1960). Poza właściwymi fotonowelami seria Malìa opublikowała również w formie fotonowelowej kilka włoskich filmów gotyckich: The Playgirls and the Vampire, Slaughter of the Vampires, The Vampire of the Opera, Tomb of Torture, Terror-Creatures from the Grave, The Seventh Grave, Nightmare Castle…
W sprytnym auto-nawiązaniu, świat fotonowel i czasopism pulpowych został opisany z ironią przez Roberto Natale i Romano Miglioriniego w ich scenariuszu do Bloody Pit of Horror, w którym tandetni i trochę pokrętni pomagierzy pod przewodnictwem skąpego wydawcy (Alfredo Rizzo) zakradają się do zamku na sesję zdjęciową, aby zrobić zdjęcia na okładki do serii tanich powieści o postaci „Skeletrika”, zamaskowanego sadystycznego złoczyńcy. Punkt wyjścia przypomina fragment Mondo cane 2 (1963) Gualtiero Jacopettiego i Franco Prosperiego, opowiadający o tworzeniu sadystycznych fotonowel, i nawiązuje do armii pisarzy i wydawców, którzy wabili czytelników nagością i tanią sensacją – zjawisko, które później przerodziło się w jawne publikacje dla dorosłych w następnej dekadzie – i którzy czuli się jak w domu w takich zamkach w Lazio, które zostały przekształcone w studia filmowe.
Jednak postać Skeletrika, z nieodłącznym „K” w nazwie i stylowym kostiumem, jest ukłonem w stronę komiksu Magnus & Bunker Kriminal, i co ciekawe, poprzedza Killing, fotonowelę dla dorosłych stworzoną w następnym roku przez mediolańskie Ponzoni Editore, która wkrótce stanie się jedną z najbardziej kontrowersyjnych publikacji w całym fenomenie fumetti neri.
Z drugiej strony The Crimson Executioner (Karmazynowy Kat) grany w filmie przez Mickey Hargitaya jest lustrzanym odbiciem The Phantom Lee Falka, jednej z głównych inspiracji dla całej fali włoskich filmów o superbohaterach z połowy i końca lat sześćdziesiątych.
Jak podkreślił jeden z krytyków, komiksowe powiązania kapią z każdego kadru filmu. „Bloody Pit of Horror to film komiksowy, z historią opowiedzianą za pomocą serii scen, obrazów i tempa, które są bardziej zbliżone do komiksu niż kina. Wewnątrz pustych przestrzeni, które otwierają się nieustannie, unieruchamiając opowieść, często można by się pokusić o wstawienie kilku dymków z napisami. […] Pupillo (i jego scenarzyści) mogli z łatwością zawrzeć we wnętrzu gigantycznego balonu, unoszącego się nad zakapturzoną głową Mickey Hargitay, te fantastyczne wersy: „Ludzkość składa się z istot gorszych, fizycznie kalekich, słabych i mało znaczących. Ja, z drugiej strony, jestem inny. Moje ciało jest wspaniałe, doskonałe. Nienawidzę ludzkości. Nie umrzesz od razu. Będziecie długo cierpieć… a ja będę się cieszyć waszymi krzykami i mękami”.”
Jednak na wpół poważne podejście Bloody Pit of Horror do włoskiej pulpy można odnieść także do gotyckiego horroru jako całości, zwłaszcza, że akcja rozgrywa się w niepowtarzalnym zamku Balsorano (chociaż wnętrza kręcono w zamku Borghese w Artenie), a obsada to parada znajomych twarzy gatunku – od Waltera Brandiego po Gino Turiniego, od Barbary Nelli po Alfredo Rizzo, który w latach 1970-tych rozpocznie niezbyt udaną karierę reżysera filmowego, w ramach której nakręci m.in. przeciętny erotyk/gotyk The Bloodsucker Leads the Dance (La sanguisuga conduce la danza, 1975).

Drugi z rzędu gotycki film Massimo Pupillo – według słów samego reżysera, zdjęcia odbywały się zaraz po Terror-Creatures From the Grave – można uznać za refleksję nad włoskim przemysłem filmowym. Nie brakuje tu ukłonów w stronę współczesnego włoskiego gotyku: postać obłąkanego i zamaskowanego oprawcy pochodzi z The Virgin of Nuremberg, scena otwierająca film nawiązuje do Black Sunday, temat sobowtóra jest jednym z powtarzających się motywów gotyku, a pomysł zestawienia złoczyńcy z grupą potencjalnych ofiar (z przewagą słabszej płci) o wątpliwej moralności przypomina wcześniejsze włoskie filmy o wampirach w reżyserii Renato Polsellego, a Rizzo ma identyczną rolę jak w L’ultima preda del vampiro (The Playgirls and the Vampire).
Film Pupillo daje dobre wyobrażenie o tym szalonym mikrokosmosie, zaludnionym przez szarlatanów i łajdaków, gdzie czas to pieniądz, a jakość nie wchodzi w grę. Co więcej, w sposób celny (i zabawny) nawiązuje do nieustannej erozji barier cenzury i moralności lub, mówiąc inaczej, do zdobywania centymetrów nagiej skóry kosztem szat i koszul nocnych. Przykładem tego jest powtórzony gag fotografa (w tej roli producent Ralph Zucker – który, według Pupillo, nakręcił również kilka dodatkowych ujęć), który podczas ustawiania ujęcia dziewczyny obejmowanej przez opancerzony szkielet (idealna synteza gotyku i sexy-noir fumetti, jeśli kiedykolwiek istniało), zsuwa ramiączko jej koszuli nocnej, które dziewczyna natychmiast podciąga. Puenta jest również ironiczna, ponieważ po pokonaniu złoczyńcy, Rick (Walter Brandt, a.k.a. Walter Brandi, a.k.a. Walter Bigari, była gwiazda The Vampire and the Ballerina i The Playgirls and the Vampire) ogłasza: „Nie będę pisał więcej horrorów. Człowiek, który powiedział, że życie jest dziwniejsze od fikcji, nie pomylił się!” (włoski dialog był jeszcze bardziej dosadny w swojej autodeprecjacji, gdyż Rick podsumował zamiast tego: „Zrozumiałem, że nie wolno igrać ze śmiercią i uczuciami!”).
Rama narracyjna jest właściwie ciekawsza niż sama fabuła. Natale i Migliorini kumulują i łączą w sobie szereg pomysłów dostrzeżonych już w poprzednich filmach: Bloody Pit of Horror przetwarza główne motywy gotyku, ale stosuje je – zamiast do postaci kobiecej postrzeganej jako uwodzicielska czarownica/wampir/duch – do groteskowego kulturysty, zmieniając płeć ze zdecydowanie campowym skutkiem. Dobrym przykładem jest prolog, rozgrywający się w 1648 roku, który pokazuje egzekucję Karmazynowego Kata i jest wyraźnie wzorowany na Black Sunday: ta sama uroczysta i ponura atmosfera, ten sam stentorowy głos obwieszczający przewinienia Kata, urządzenie do torturowania o przerysowanym okrucieństwie, klątwa wykrzykiwana przed śmiercią. Jednak Dziewica – lub, jak błędnie pada we włoskim dubbingu, Wdowa Norymberska – w której zamknięty jest złoczyńca, wygląda raczej jak urządzenie magika, a ogólny efekt to kiepski występ z nocnego klubu lub tanie przedstawienie Grand Guignol: Na dodatek, partytura Gino Peguri – z elektrycznymi gitarami, trąbkami i zawodzącym kobiecym głosem – wprowadza ton lounge’u, który jest odległy od makabry, a efekt ten potęgują jaskrawe kolory Luciano Trasatti’ego (w Psychovision, jak dumnie deklaruje wersja amerykańska).
Pomimo, że amerykańska wersja otwiera się apokryficznym zdaniem „Moja zemsta potrzebuje krwi!” i wskazuje, że jest „oparta na pismach Markiza De Sade” – nie wspominając o włoskiej reedycji z 1972 roku pod tytułem Io…il Marchese De Sade („Ja… Markiz De Sade”) – w Bloody Pit of Horror jest właściwie niewiele z De Sade. Eksponowane okrucieństwo w stosunku do kobiet jest ewidentnie z przymrużeniem oka i często wywołuje uśmiech: pomysłowe narzędzia tortur, które stosuje Travis, to tak naprawdę tylko sprytne sztuczki mające na celu zdjęcie ubrań z aktorek, podczas gdy orgazmiczny szał Hargitaya, gdy skacze z jednego urządzenia na drugie w swojej sali tortur, jak dziecko w wesołym miasteczku, jest zbyt przesadzone, by mogło być inne niż zabawne. „To tylko niewielka część tortur, które was czekają!”, szydzi węgierski aktor po poddaniu Femi Benussi i Rity Klein mękom obracającego się cylindra z ostrzami, które spowodowały u nich tylko kilka zadrapań … i rozdarcie odzieży w strategicznych miejscach.
Reżyseria Pupillo jest zadziwiająco żywa i soczysta, znacznie lepsza niż w jego filmowym debiucie. Scena, w której Moa Tahi zostaje uwięziona na gigantycznej pajęczynie i zagrożona przez śmiesznie wyglądającego mechanicznego pająka (dzieło Carlo Rambaldiego) emanuje popowym i campowym duchem, który bliższy jest komiksom Magnusa & Bunkera, takim jak Kriminal czy Satanik, i doskonale pasuje do często cytowanego powiedzenia Ado Kyrou, że najgorszym wrogiem kreatywności jest dobry smak. W tej samej scenie widok Waltera Brandta mozolnie czołgającego się pod skomplikowaną plątaniną sznurków połączonych z zatrutymi strzałkami, które mogłyby go natychmiast zabić, przywodzi na myśl współczesne filmy szpiegowskie i sensacyjne, w których podobne sztuczki – linki zamienione na promienie laserowe – zagradzały drogę bohaterowi. Ale scena ta przypomina również absurdalną odmianę „limbo”, egzotycznego występu w nocnym klubie (aktorka ma na sobie hawajski kostium…), który mógłby być częścią sexy dokumentalnego filmu, z serii Mondo di notte („Świat nocą”).
Z drugiej strony, narcystyczne pokazy mięśni Mickey Hargitaya sprawiły, że niektórzy krytycy zaczęli mówić o homoerotycznym podtekście, podobnym do tego z filmów miecza i sandałów. Trudno powiedzieć, czy było to zamierzone. Poplecznicy Hargitaya, ubrani w przylegające do ciała koszulki w biało-niebieskie paski i białe spodnie, które sprawiają, że wyglądają jak marynarze na urlopie, to widok godny rysunku Toma of Finland (lub filmu Kennetha Angera), ale deliryczne monologi Hargitaya, kiedy skrapia olejkiem swoją nagą klatkę piersiową i chwali się swoim „idealnym ciałem”, to raczej wynurzenia mizantropa (i mizogina). „Unikał kontaktu z ludźmi. Nawet wobec mnie był zdystansowany. Nigdy nie dostałam od niego pocałunku” – mówi (przynajmniej w wersji włoskiej) Edith, kobieta, którą porzucił tuż przed ślubem. I tak dochodzimy do jednej z głównych obsesji włoskiego kina – seksualnej impotencji.
Bloody Pit of Horror miał premierę w USA w maju 1967 roku, na podwójnym seansie z innym gotyckim filmem Pupillo, Terror-Creatures from the Grave. Była to jednak mocno przemontowana 74-minutowa wersja, w której brakowało około dziewięciu minut (głównie scen eksponujących ekipę rozglądającą się po kryptach i modelki pozujące do zdjęć, ale bez dodatkowych gore czy nagości), ta sama, która przez lata pojawiała się ponownie na VHS i DVD. Pełna angielska wersja (A Tale of Torture) została wydana na kasecie przez Something Weird Video (podczas gdy płyta wydana przez Image Entertainment pod tytułem Bloody Pit of Horror zawiera krótszą wersję, z usuniętymi scenami dołączonymi jako dodatek).
Film Bloody Pit of Horror został wydany jako Blu-ray przez Severin Films.
Posiada dwie ścieżki audio: włosko- i angielskojęzyczną. Napisy do obu ścieżek różnią się między sobą: zarówno pod względem tłumaczenia dialogów, jak i synchronizacji.
Z tego względu przetłumaczyłem obie wersje i dlatego dostępne są dwie linie z napisami w zależności, z którą wersją językową oglądamy film.
W czasie, gdy Severin oddawał płytę do sprzedaży nie był jeszcze gotowy wywiad z Roberto Curtim i Massimo Pupillo (ten – tylko audio). Dlatego, już po premierze, Severin zamieścił ten materiał na swoim kanale YT (wersja włoskojęzyczna z napisami angielskimi).
Poniżej udostępniam to wideo z polskimi napisami, a także główny temat muzyczny skomponowany przez Gino Peguriego.
020-BPoH-IT+EN-sPL+sPL-Svr
Pingback:[#060] La pretora (1976) | Giallopedia