Dzisiaj trzeci film Massimo Pupillo na blogu: przepiękny i stylowy gotycki horror, wciąż z tego samego 1965 roku, zatytułowany La vendetta di Lady Morgan, czyli: Piękna i dobra pani Morgan mści się na swoich oprawcach…

La vendetta di Lady Morgan (Lady Morgan’s Vengeance, 1965) – strona informacyjna filmu
W poprzednich dwóch „filmowych” wpisach przedstawiłem dwa horrory w reżyserii Massimo Pupillo:
5 tombe per un medium – niepokojący i przerażający film zemsty zza grobu, z udziałem Barbary Steele, oraz Il boia scarlatto – film uroczo tandetny o (jak go rozszyfrował Roberto Curti) impotencie w czerwonych rajtuzach, który uwielbiał torturować swoje ofiary, najczęściej młode skąpo odziane kobiety, stanowiący nawiązanie do popularnych wtedy fotokomiksów fumetti neri.
Trzecim horrorem, który nakręcił Pupillo (pod pseudonimem Max Hunter) był film La vendetta di Lady Morgan.
Film jest pod pewnymi względami niezwykły, jego akcja toczy się dość niespodziewanie, a niektóre sceny potrafią zaskoczyć.
Lady Susan powraca jako duch, który mści się na swoich oprawcach doprowadzając ich kolejno do śmierci, a następnie utrzymując ich w stanie nieumarłych bytów, żywiących się ludzką krwią. Cudem ocalały Pierre spotyka ukochaną, nie rozumiejąc, że widzi zjawę, rozmawia, a nawet kocha się z nią. Poznaje całą historię, ale osaczony przez wampiry, nie zdoła ujść żywy.
Piękna, romantyczna, ale zarazem pesymistyczna i tragiczna opowieść.
Klasyczny, pięknie sfilmowany w czerni i bieli, gotycki horror według mnie wart jest polecenia, a dodatkowo jeszcze niespodziewane zwroty akcji czynią z niego bardzo oryginalne dzieło.
Galeria filmu:
Przeczytajmy co o filmie pisze Roberto Curti w pierwszym tomie swojego Italian Gothic Horror Films, 1957-1969 (strony 153-155)

Trzeci i ostatni horror Domenico Massimo Pupillo, La vendetta di Lady Morgan – pierwotnie miał nosić tytuł „La vendetta di Lady Blackhouse” – nie jest bynajmniej najlepszym, ale być może najbardziej osobliwym z całego trio i bez wątpienia najbliższym najbardziej charakterystycznym cechom włoskiego gotyku.
Pierwsza połowa filmu to ni mniej ni więcej, tylko „gaslighting” melodramat z gotyckim podtekstem, w którym naiwna dziedziczka Susan (Barbara Nelli) zostaje uwiedziona, wydana za mąż i doprowadzona do szaleństwa przez pozbawionego skrupułów męża (oślizgły jak zawsze Paul Muller), który planuje dostać w swoje ręce spadek z pomocą swojej konkubiny – gosposi (Erika Blanc, w zupełnie odwrotnej roli niż ta, którą zagrała w Kill, Baby…Kill! Bavy). Supernaturalny aspekt historii wysuwa się na pierwszy plan znacznie później w filmie i wyzwala kilka niespodzianek, pośród gromady półśrodków lub zabawnych fragmentów: do tych ostatnich należy zaliczyć scenę, w której lokaj (Gordon Mitchell) schodzi do krypty, aby odwiedzić wujka Susan, który jest uwięziony w podziemiach i, nie wiedząc o tym, że jego siostrzenica jest tuż obok, wymierza mu porządną dawkę chłosty.
Pokrętny scenariusz Gianniego Grimaldiego, ukrywającego się pod swoim zwyczajowym pseudonimem „Jean Grimaud”, kanibalizuje pomysły z Castle of Blood [Danza macabra]: kiedy były narzeczony Susan, Pierre (Michael Forain), przybywa do posiadłości – zamku Chigi w Castel Fusano pod Rzymem, widzianego także w Terror-Creatures from the Grave [5 tombe per un medium], a później m.in. w Slaughter Hotel (La bestia uccide a sangue freddo, 1971) Fernando di Leo – widmo kobiety pomaga mu w walce ze śmiertelnie niebezpiecznym trio, które tworzą mąż lady Morgan, gosposia i lokaj, którzy zamienili się w nieumarłych. Podobnie jak w filmie Margheritiego, duchy w La vendetta di Lady Morgan dalekie są od tradycyjnego kanonu gotyckiego. Są to byty namacalne, pozornie niemożliwe do odróżnienia od żywych osób… do tego stopnia, że Pierre może wreszcie kochać się z Susan, w jednym z typowych dla włoskiego gotyku wybuchów nekrofilskiego erotyzmu. Zresztą nie chodzi o to, że normalność została złamana: być może nigdy nie istniała.
Podobnie jak w Castle of Blood, duchy żywią się krwią, aby utrzymać swój nieumarły stan: w zaskakująco efektownej scenie Pupillo każe Paulowi Mullerowi, Erice Blanc i Gordonowi Mitchellowi rzucić się na podłogę, aby łapczywie zlizywać krew sączącą się z rany Pierre’a, wyprzedzając tym samym zarówno Udo Kier’a w Blood for Dracula Paula Morrissey’a (1973), jak i Federico Luppiego w Cronos Guillermo del Toro (1992).
Zakończenie jest niespodziewanie ponure i przygnębiające, nadaje filmowi ogólne poczucie zniszczenia i zagłady. Niewinni ludzie po raz kolejny płacą za winy, których nie popełnili, w karzącej furii, która nie zna granic ani spokoju.
W odróżnieniu od poprzednich horrorów Pupillo, La vendetta di Lady Morgan nie była dystrybuowana za granicą, a jedynie wyświetlana w kinach w Niemczech w 1967 roku. Jak komentuje Pupillo: „Nie byłem zainteresowany robieniem kolejnych horrorów i odrzuciłem wiele propozycji. Zacząłem w gatunku horroru, ponieważ chciałem wyjść z filmów dokumentalnych, chciałem wejść na rynek komercyjny. We Włoszech, kiedy robisz pewien typ filmu, stajesz się zaszufladkowany i nie możesz robić nic innego. Pamiętam, że pewnego dnia producent wezwał mnie do zrobienia filmu tylko dlatego, że inni producenci powiedzieli mu, że musi dostać albo Mario Bavę, albo mnie. Kiedy to zrozumiałem, poczułem się martwy”.
Późniejszy dorobek reżyserski Pupillo był skąpy: western Django Kills Softly (Bill il taciturno, 1967) i Love: The Great Unknown (L’amore, questo sconosciuto, 1969), film mondo opisywany jako „dokumentalne śledztwo w sprawie dewiacji seksualnych, ilustrujące różne aspekty voyeuryzmu, sadyzmu i homoseksualizmu, poprzez seks w kinie i reklamie”, którego zagraniczne wersje zawierały, według samego Pupillo, dodatkowe hardcorowe wstawki nakręcone przez operatora Angelo Filippiniego.
Zdegustowany, jak sam mówi, tym typem kina, Pupillo zwrócił się w stronę telewizji, gdzie pracował przez następną dekadę. Jego ostatnim filmem fabularnym był Sa Jana z 1981 roku, nakręcony na Sardynii z udziałem aktorów nieprofesjonalnych, który stanowił swoisty powrót do pierwszych filmów dokumentalnych reżysera.
Według dokumentu Merrilla Aldighieriego i Lucasa Balbo Mondo Pupillo – Une conversation avec Massimo Pupillo, jest prawdopodobne, że Domenico Massimo Pupillo zmarł 29 grudnia 1999 roku – jak dotąd nie znaleziono dowodów, które by to potwierdzały.
Poniższy tekst to analiza filmu napisana przez Roba Talbota, zamieszczona w książeczce dołączonej do zestawu filmowego, o którym wspominam pod koniec wpisu.
Lady Morgan’s Vengeance (La vendetta di Lady Morgan) to trzeci i ostatni włoski gotyk w dorobku reżysera Domenico Massimo Pupillo, który nie będąc fanem gatunku horroru, nie miał problemu z podpisaniem się pod nim jako „Max Hunter”. Zrealizowane w 1965 roku trzy filmy były jego pierwszymi pełnometrażowymi projektami po okresie pracy nad filmami krótkometrażowymi i dokumentalnymi, z których dwa pozostałe to bardziej znane Terror-Creatures from the Grave (5 tombe per un medium) i Bloody Pit of Horror (Il boia scarlatto).
W przeciwieństwie do nich Lady Morgan’s Vengeance nigdy nie doczekał się wydania kinowego ani wideo na terytoriach anglojęzycznych, a Niemcy Zachodnie były jedynym krajem, w którym był wyświetlany w kinach poza Włochami. Co jest o tyle ciekawe, że jest to prawdopodobnie lepszy film niż pozostałe. Fakt, że jego punkt kulminacyjny przypomina ten z dużo bardziej znanego Castle of Blood (Danza macabra, 1963) Antonio Margheritiego, jest mniejszym zaskoczeniem, gdy odkryjemy, że ma on wspólnego scenarzystę. Pracujący tutaj samodzielnie Giovanni Grimaldi (jako „Jean Grimaud”) był współscenarzystą Castle of Blood z bratem Sergio Corbucciego, Bruno.
Jednak zanim dojdzie do ostatecznego finału, odnajdziemy inne gotyckie filary napędzające narrację Grimaldiego. Barbara Nelli, która wcześniej była jedną z ofiar Karmazynowego Kata w Bloody Pit of Horror, to tytułowa Lady Susan Morgan (z domu Blackhouse, przypominając rodzinę „Blackwood” z Danza macabra), „najbogatsza dziedziczka w kraju”, która niechętnie wychodzi za mąż za szemranego Sir Harolda Morgana (Paul Muller) po tym, jak jej przystojny kochanek architekt Pierre (Michel Forain) zostaje wypchnięty, ponosząc jak się wydaje śmierć, ze statku przepływającego przez Kanał. Po tym, jak jej wierni opiekunowie zostają zastąpieni przez wspólników Sir Harolda, awanturniczego kamerdynera Rogera (Gordon Mitchell) i złowrogą Lillian (Erika Blanc), film szybko osadza się w tym, co możemy natychmiast zidentyfikować jako gaslighting melodramat, choć z pewną różnicą.
Choć gotycka tradycja sięga od sióstr Brontë do Daphne du Maurier, to sam termin „gaslighting” wywodzi się oczywiście z arcydzieła George’a Cukora Gaslight z 1944 roku, opartego na sztuce Patricka Hamiltona z 1938 roku i sfilmowanego wcześniej w Wielkiej Brytanii pod tą samą nazwą. Do czasu Lady Morgan’s Vengeance widzowie widzieli już kontynuację tego zjawiska w takich filmach jak Suddenly, Last Summer (Joseph L. Mankiewicz, 1959), Hush… Hush, Sweet Charlotte (Robert Aldrich, 1964) i Strait-Jacket (William Castle, 1964). To właśnie w tym okresie, w połowie lat 1960-tych, pojawiły się pierwsze zarejestrowane użycia kolokwializmu, zwykle w cudzysłowie, choć do powszechnego użytku wszedł on dopiero w ostatniej dekadzie.
Kiedy po raz pierwszy spotykamy Susan, jest ona żywą, szczęśliwą, pewną siebie młodą kobietą, odnajdującą prawdziwą miłość w Pierrze i na tyle asertywną, by powiedzieć Haroldowi i swojemu wujkowi Neville’owi, że nie zdecyduje się na oczekiwane małżeństwo. Od momentu jej powrotu do rodzinnego zamku, wciąż opłakującą Pierre’a i wchodzącą w małżeństwo, którego nie chce, przestrzeń nie należy już do niej, dom i jego infrastruktura są teraz całkowicie zdominowane przez Harolda. Nie jest to już bezpieczne miejsce, które opuściła; jest odmienione i nie jest to już „dom”, jest to raczej miejsce niepokoju i zamieszania, w którym jest pozbawiona jakiejkolwiek władzy i możliwości działania. Dominujący Roger, sprytny zabieg obsadowy w postaci gruboskórnego mięśniaka rodem z peplum Mitchella, dodaje do jej nowych okoliczności jeszcze więcej fizycznego onieśmielenia.
Na łasce Harolda i jego służących, jest wielokrotnie informowana, że jest „zmęczona” i musi „trochę odpocząć”, a także zmuszana do niedowierzania dowodom własnych zmysłów poprzez inne podstępy, takie jak wąż w jej łóżku, nienapełniony kieliszek do wina i uprowadzenie powozu wuja Neville’a. Te bezlitosne sztuczki sprawiają, że stopniowo staje się ona więźniem we własnej sypialni, podczas gdy jej prześladowcy kontrolują bieg wydarzeń. Stawiając się w opozycji do „irracjonalnej” Susan jako strona „rozsądna” i „zatroskana”, udaje im się również wpłynąć na oficjalny dyskurs, co jest ich celem. Lekarz rodzinny szybko ocenia stan psychiczny Susan jako „nienormalny” przy pierwszej diagnozie i dostarcza wielu ewidentnych dowodów, by ogłosić jej późniejsze odejście jako samobójstwo.
Przy tym znajomym temacie, Grimaldi czerpie z wcześniejszych dzieł autorów gotyckich zajmujących się horrorem domowego uwięzienia i manipulacji kobiet (Jane Eyre, Rebecca, itd). W tych wcześniejszych utworach opowieści stanowiły próbę negocjowania ograniczenia patriarchatu, w którym mężczyźni sprawowali niemal całkowitą kontrolę nie tylko nad codzienną rzeczywistością kobiet, ale także nad całym dyskursem wokół nich, w którym mężczyźni mieli monopol na to, co stanowi „prawdę”. Można powiedzieć, że każda tego typu dominacja jest sama w sobie uzależniona od gaslightingu na masową skalę.
Jednak w tym przypadku Sir Harold ma dodatkową przewagę nad innymi niedoszłymi gaslighterami w postaci eterycznej postaci jego prawdziwej kochanki, Lillian, która, jak się wydaje, posiada znaczne zdolności hipnotyzerskie. Od jej pierwszego pojawienia się na schodach widzimy, że Lillian stanowi zagrożenie, a Susan została już wyparta jako „pani domu”. Kontrola umysłu przez Lillian okazuje się nieoceniona w przyspieszeniu zejścia Susan w pozorną chorobę psychiczną, ale pomimo posiadania tej mocy, Lillian jest tak samo ograniczona w granicach patriarchalnego reżimu Harolda jak Susan. Widzimy ją tylko wtedy, gdy sprawuje kontrolę nad innymi kobietami – przed Susan widzimy, że pracowała również nad ostatnią z rodzinnych służących, przez co ona również czuje się „zmęczona” – a zarówno Harold, jak i Roger uważają się za jej „właścicieli”. W końcu staje się pierwszą z trzech intrygantów, którą spotyka zgon, ponieważ Susan wykorzystuje seksualną zazdrość dwóch mężczyzn, aby doprowadzić do jej uduszenia rękami Harolda. Jej przydatność dla niego dobiega teraz końca.
Dziwne moce Lillian i oczywisty psychiczny związek Susan z Pierre’em – on wyprostowuje się w swoim szpitalnym łóżku w tym samym momencie, kiedy dochodzi do jej zaręczyn z Haroldem – dodają miłych elementów fantazji i nadprzyrodzoności do narracji, na które w przeciwnym razie musielibyśmy czekać aż do punktu kulminacyjnego filmu. Po tym jak wspomniane moce przyczyniły się do upadku Susan z zamkowego muru, widzimy, że role się odwracają. Powracająca jako duch Susan przysięga, że będzie się „mścić używając tych samych metod” i przeprowadza swojego rodzaju widmowy gaslighting, aby rozgrywać jednych przeciwko drugim.
Kampania terroru Susan jest ułatwiona przez fakt, że cała trójka już rzuciła się sobie do gardeł. Kiedy po raz pierwszy spotykamy Rogera, asystującego Haroldowi przy jego nieszczęsnym ślubie, nie może on powstrzymać się od komentarza: „Pomyśleć tylko, gdyby Pierre Brissac nie utonął w morzu…”. Roger nieustannie próbuje zapewnić sobie poczucie władzy nad swoim rzekomym panem, potwierdzić, że są w jakiś sposób równi, co dochodzi do głosu po osiągnięciu celu, jakim jest śmierć Susan. Podobnie jak Lillian, dąży do awansu społecznego, nobilitacji, jego działania są zorientowane na bogactwo i status społeczny kosztem każdego, kto niefortunnie stanie na jego drodze. Jego gorzka pogarda dla „lepszych” wysuwa się w pełni na pierwszy plan, gdy widzimy, jak z radością wymierza chłostę więzionemu w piwnicy wujowi Neville’owi. Roger, spięty i rozedrgany, ze złością przypomina Haroldowi, że krwawe pieniądze należą także do niego, protestując, że „wszyscy jesteśmy bogaci!” i że teraz są „równi”. „Zbieg nigdy nie będzie równy lordowi” – odpowiada Harold z pogardą, dając do zrozumienia, że nigdy nie pozwoli Rogerowi dostąpić swojej klasy społecznej w taki sposób. Roger jest zmuszony do potwierdzenia swojej silnej męskości i „równości” poprzez zastraszanie i upokarzanie nieśmiałej pokojówki, Terry.
Jednak trio winowajców, wraz z Terry, wkrótce rzeczywiście okaże się bardzo równymi sobie, gdy powrócą z grobu jako nieumarłe ghule, uwięzione w zamku i na jego terenie, jak wcześniej Susan, łaknące ludzkiej krwi. Napędzani wcześniej przez swoje intrygi, żądze pieniędzy, seksu i statusu, ich nienasycone pragnienia są teraz zredukowane do tej jednej prostej rzeczy. Padają na podłogę, by zlizać kilka kropel krwi po tym, jak Pierre kaleczy się w rękę, wszelkie przywiązanie do wyglądu i hierarchii są nieistotne. Tylko Terry pamięta o swoim „właściwym miejscu”, jako jedyna z nich otwarcie błaga o krew Pierre’a, zamiast po prostu jej od niego zażądać. Lillian natomiast czuje się teraz swobodnie i może otwarcie szydzić z Harolda. Dla Harolda, Lillian i Rogera ich przemiana w dosłowne ghule jest całkowicie odpowiednia. Poświęcając całą swoją energię na zniszczenie niewinnej i zdrowej młodej kobiety dla osobistych korzyści, udowodnili, że w życiu są bezwartościowymi krwiopijcami. Wszyscy troje od początku byli niewiele więcej niż głodnymi duchami.
Podczas gdy nasza sympatia pozostaje po stronie niewinnej Susan, to oczywiście owe trzy upiory przykuwają większość naszej uwagi, każdy z nich jest doskonale obsadzony w swojej roli. Jeden z najbardziej porywających fragmentów przypada zaraz po śmierci Susan, kiedy ich konflikty naprawdę wysuwają się na pierwszy plan. Po tym jak byliśmy już świadkami kilku stosunkowo gorących interludiów z Haroldem i Lillian, to właśnie tutaj odkrywamy, że Lillian i Roger są kochankami, którzy sami planują pozbyć się Harolda, gdy tylko majątek zostanie zabezpieczony. Intrygant i gaslighter Susan sam był oszukiwany przez cały czas. Tutaj Roger pozwala, by jego maska należnego klasowego szacunku całkowicie się zsunęła, wierząc, że jego siła fizyczna i skłonność do przemocy stanowią o jego wyższości. Wkrótce potem, gdy Susan rozpoczęła swoje upiorne rządy terroru, Roger i Lillian stają się jak osaczone zwierzęta, przy czym Roger bezmyślnie miota się w poszukiwaniu fizycznego wroga do walki, a Lillian śmieje się bez sensu, wyraźnie tracąc rozum. Zemsta Lady Morgan jest już prawie zakończona.
Jak w przypadku wielu włoskich gotyków, narracja Grimaldiego zyskuje na dramatyzmie i wartości produkcji dzięki wykorzystaniu prawdziwego zamku, w tym przypadku imponującej XVII-wiecznej Villi Chigi Sacchetti w Castel Fusano, zaledwie kilka mil od Rzymu (wykorzystanej również przez Pupillo do filmu Terror-Creatures from the Grave). Autentycznie zamieszkana, a miejscami piękna gotycka przestrzeń jest tutaj przeznaczona dla mrocznych intryg i czynów naszej obsady, stając się niemalże postacią samą w sobie. Konstrukcja stanowi odpowiednio niepokojący i owiewany wiatrem gmach, zwłaszcza pod koniec, we wspaniałym długim ujęciu, w którym powracający Pierre zbliża się, by spotkać się ze swoją nieuchronną zgubą. Sceny w plenerze są na ogół udane, z kilkoma strategicznie rozmieszczonymi nagrobkami i maszyną do robienia dymu na wysokich obrotach, tchnącymi gotycką atmosferę, której pragniemy. Pomagają w tym w dużej mierze żywe zdjęcia Oberdana Trojaniego i niepokojąca ścieżka dźwiękowa Piero Umilianiego.
Lady’s Morgans Vengeance trafiła do kin we Włoszech 16 grudnia 1965 roku. Brak popularności może być odpowiedzią na to, dlaczego nie trafił do szerszej dystrybucji, ale wiemy, że Pupillo wciąż był proszony o nakręcenie horroru. Sam Pupillo, który twierdził, że „nigdy nie lubił brutalnych scen”, podjął decyzję, by nie zajmować się już horrorem. Wspominał później, że „pewnego dnia producent wezwał mnie do zrobienia filmu tylko dlatego, że inni producenci powiedzieli mu, że musi dostać albo Mario Bavę, albo mnie. Kiedy to zrozumiałem, poczułem się martwy”. Boleśnie skąpa filmografia Pupillo w postaci trzech filmów grozy nakręconych w 1965 r. pewnie pomijałaby ten gatunek, ale, jak to często bywa w takich przypadkach na ironię, pozostają one jego najbardziej znanymi. No, przynajmniej dwa z nich – aż do dzisiaj.
Film La vendetta di Lady Morgan został niedawno wydany w pięknie odnowionej wersji przez Arrow Films razem z trzema innymi filmami w zestawie zatytułowanym Gothic Fantastico.
Zestaw filmów jest na tyle atrakcyjny, że postanowiłem omówić także pozostałe tytuły z tego pudełka: to plan na najbliższe trzy wpisy giallopedii.
Film posiada włoską ścieżkę językową oraz angielskie napisy do niej, które spolszczyłem.
Oprócz tego kilka materiałów dodatkowych, z których wybrałem trzy i które zaopatrzyłem w polskie napisy: 1) wywiad z Paulem Mullerem z 2014 roku, 2) wywiad z Eriką Blanc z 2021 roku oraz 3) 20-minutowy wywiad audio z Massimo Pupillo, którego fragmenty mogliśmy poznać już wcześniej, przy okazji choćby 5 tombe per un medium.
021-MP-LvdLM-IT-sPL-A
Pingback:[#022] Horror (1963) [The Blancheville Monster] | Giallopedia